Co nowego na Podhalu ?

22.07.2014 / 21:49

Wiele hałasu o nic - fala oburzenia po upadku konia na drodze do Morskiego Oka

Ogromną krytykę na forach internetowych wywołała dzisiejsza informacja o upadku konia wiozącego turystów na trasie do Morskiego Oka.

Do mediów, również do Podhale24.pl, doszła dziś fotografia przedstawiająca konia leżącego na drodze i turystów podtrzymujących wóz. Jej autor napisał na Facebook'u: "W pogoni za dudkami w tym upale nie każdy wytrzymuje. Co z tego, że wozacy muszą m.in. przestrzegać liczby przewożonych osób na jednym wozie, sokoro przy odpowiedniej prędkości to nawet z jednym turystą można zagonić konia. A wozacy speszą się, bo rzadko zdarza się aby turyści czekali na Palenicy na bryczkę a nie Fiakrzy na turystów".

Fiakrzy uspokajają, że nic się nie stało. Szef Stowarzyszenia Fiakrów Stanisław Chowaniec poinformował dziennikarzy, że koń się potknął i przewrócił. Ma otarte kolano. Nie odniósł innych obrażeń. O własnych siłach dojechał do końca trasy.

Prezes Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami Beata Czerska poinformowała natomiast, że złożyła w tej sprawie zawiadomienie na policję i do prokuratury. Jej zdaniem, wóz mógł jechać za szybko i to mogło być powodem upadku konia.

r/ zdjęcia otrzymaliśmy na kontakt@podhale24.pl. Dziękujemy.

22.07.2014 / 18:54

Poseł Gut Mostowy zajął się problemem niewypłacalności biur podróży

Sejmowa Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki jednogłośnie przyjęła dziś stanowisko przewodniczącego, zakopiańskiego posła Andrzeja Guta Mostowego, ws. powstania Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego. Rozwiązanie to ma pomóc w poradzeniu sobie z problemem niewypłacalności upadających biur podróży i zwrotu pieniędzy klientom.

- Decyzja ta przybliża termin zakończenia pracy nad ustanowieniem ważnego dla branży turystycznej prawa, które reguluje bezpieczeństwo turystów korzystających z usług biur podróży. W przyszłym tygodniu długo w oczekiwane decyzje Rządu w tej sprawie - informuje Bianka Godlewska-Dzioboń z Dyrektor Biura Poselskiego Andrzeja Guta -Mostowego.

W piśmie skierowanym do rządu czytamy m.in. "Seria niewypłacalności biur podróży z 2012 r. pokazała, że zabezpieczenia finansowe w formie gwarancji ubezpieczeniowych mogą okazać się niewystarczające na pełny zwrot wpłat wniesionych przez klientów biur podróży, a nawet na pokrycie kosztów powrotu turystów do kraju. Wynika to m. in. z istoty gwarancji, która musi posiadać górną granicę odpowiedzialności gwaranta. Jednocześnie pojawiły się niekorzystne dla marszałków województw wyroki sądów, które oddaliły ich powództwa wobec Skarbu Państwa o zwrot kosztów poniesionych na sprowadzanie turystów do kraju. Powoduje to iż marszałkowie województw deklarują, że nie będą sprowadzać turystów w przypadku niewypłacalności biura podróży lub będą sprowadzać tylko do wysokości gwarancji. W tej sytuacji istnieje powszechna obawa, że w przypadku braku środków z gwarancji turyści będą musieli pokryć ewentualne koszty powrotu do kraju z własnych środków. W związku z powyższym istnieje pilna potrzeba wprowadzenia absolutnie pełnego poziomu ochrony klientów, czym w opinii większości konsumentów , branży i Komisji byłby Turystyczny Fundusz Gwarancyjny".

oprac. r/

 
22.07.2014 / 17:24

Kolejne ostrzeżenie przed burzami, a od środy pogorszenie pogody

Do godzin wieczornych obowiązuje ostrzeżenie Centralnego Biura Prognoz Meteorologicznych w Krakowie przed burzami. Silne wyładowania atmosferyczne z deszczem i gradem mogą wystąpić w całej Małopolsce, w tym na Podhalu. A od jutra, według prognoz, pogorszenie pogody.

W środę temperatura powietrza na Podhalu ma spaść w ciągu dnia poniżej 19°C, w nocy do ok. 11°C. Będzie pochmurno. Synoptycy prognozują przelotne opady deszczu, a lokalnie burze. Taka pogoda ma się utrzymać do piątku.

r/

 
22.07.2014 / 14:15

Ewakuacja nowotarskiego sądu po informacji o podłożeniu bomby

Do Sądu Rejonowego w Nowym Targu przyszła dziś pocztą elektroniczną informacja o podłożeniu bomby. Tuż przed południem z budynku ewakuowano ok. 120 osób.

- Na miejsce został zadysponowany patrol rozpoznania technicznego, który przeszukał pomieszczenia, ale nic nie znaleziono - informuje asp. szt. Jacek Bobak z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu.

Policjanci wyjaśniają, że nie było poważnego zagrożenia, bo takie e-maile dotarły dziś do wielu instytucji publicznych w całej Polsce.

Jak informuje policja, w Nowym Targu e-mail z informacją o bombie przyszedł również do Urzędu Skarbowego, ale tam nie zarządzano ewakuacji.

r/

 
22.07.2014 / 14:01

Centrum Nowego Targu nadal bez szaletów

Urząd Miasta unieważnił kolejny przetarg na dzierżawę pomieszczeń w budynku przy ul. Sobieskiego 4 (po sklepie rybnym) pod publiczne szalety. Znowu nie było chętnych. Oznacza to, że kolejny rok ci, którzy będąc w centrum miasta znajdą się w potrzebie, będą musieli pytać o możliwość skorzystania z toalety w okolicznych lokalach gastronomicznych.

Rok temu wydawało się, że doświadczony w tej branży nowotarski przedsiębiorca uruchomi w końcu szalety, ale pomimo wygrania przetargu - zrezygnował. Uzasadniał to tym, że koszty adaptacji pomieszczeń zgodnie z obowiązującymi wymogami sanepidu, będą większe niż prognozowane zyski z prowadzenia szaletów.

Przedsiębiorca, który interesował się dzierżawą dodaje, że interes ma słabe perspektywy. - Dziś, gdy wymogi nakazują, by w dużych obiektach handlowych były ogólnodostępne toalety, otwieranie płatnych szaletów koło powstającego w "Gorcach" centrum handlowego, mija się z celem. Przecież każdy wybierze bezpłatną toaletę w "Gorcach" niż płatną obok - przekonuje.

Aktualnie ci, którzy potrzebują skorzystać z toalety, kierują się do lokali gastronomicznych na Rynku. W obu ogródkach można skorzystać z toalety za opłatą. Ogródki nie są jednak czynne o stałych porach i nie zapewniają powszechnego dostępu, szczególnie w chłodne i deszczowe wieczory, kiedy są zamykane wcześniej.

r/

22.07.2014 / 09:03

Agresywni Ślązacy zatrzymani za napaść na zakopiańskich policjantów

Dwaj turyści z Dąbrowy Górniczej - 18 i 23-latek - zostali zatrzymani na Krupówkach po tym, jak zaatakowali interweniujących policjantów.

- Patrolujący miasto zakopiańscy policjanci zauważyli dwóch agresywnie zachowujących się mężczyzn. Pomimo wezwania do zachowania zgodnego z prawem, mężczyźni nie reagowali na polecenia policjantów - relacjonuje asp. szt. Roman Wieczorek, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem. - Napastnicy znieważyli funkcjonariuszy policji słowami powszechnie uważanymi za obelżywe oraz naruszyli ich nietykalność cielesną poprzez szarpanie za mundur podczas i w związku z wykonywaniem czynności służbowych. Policjanci zatrzymali agresywnych mężczyzn, którzy swoim zachowaniem stwarzali zagrożenie dla gości i turystów przebywających na Krupówkach oraz dopuścili się czynnej napaści. Okazało się, że obaj mężczyźni pochodzą z Dąbrowy Górniczej i już w przeszłości byli znani policjantom.

Mężczyźni w trybie przyspieszonym odpowiedzieli za czynną napaść na policjantów oraz ich znieważenie. 18-letni Patryk R. dostał karę 2 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata, dozór kuratora, pokrycie kosztów sądowych oraz nawiązkę, a 23-letni Gabriel J. - 6 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata, pokrycie kosztów sądowych oraz nawiązkę.

oprac. r/

21.07.2014 / 20:00

Poświęcenie Flagi Honorowej Rady Europy (zdjęcia)

JABŁONKA. Gmina Jabłonka otrzymała Flagę Honorową Rady Europy. Flaga jest przyznawana gminom, które zostały uznane przez Komisję ds. Środowiska, Zagospodarowania Przestrzennego i Władz Lokalnych Rady Europy za godne tego zaszczytu za ich aktywność na rzecz ideałów Unii Europejskiej.

Najniższym stopniem wyróżnienia jest Dyplom Europejski, który Gmina Jabłonka otrzymała w 2011 roku, teraz Orawianie zostali odznaczeni drugim stopniem - Flagą Honorowej Rady Europy.

W niedzielę w kościele parafialnym odprawiona została się Msza Święta na której poświęcono Flagę Honorowej Rady Europy. Uroczyste wręczenie flagi Wójowi Gminy Jabłonka - Antoniemu Karlakowi nastąpiło po południu na XXIII Orawskim Lecie.

- Obecnie ta flaga jest na terenie gminy sztandarem. Aby wszystkie narody łączyły się w jedną ojczyznę. Aby w tych małych ojczyznach czuliśmy się jak najlepiej - tak do mieszkańców Gminy Jabłonka i gości mówił wójt Antoni Karlak.

er/zdj. Łukasz Sowiński

21.07.2014 / 14:30

45-letni motocyklista pod kołami samochodu

Na "zakopiance" w Poroninie samochód osobowy potrącił 45-letniego motocyklistę z powiatu nowotarskiego. Kierowca jednośladu z obrażeniami nóg trafił do szpitala.

Z ustaleń zakopiańskiej policji wynika, że wina leży po stronie kobiety kierującej samochodem osobowym. Wyjeżdżając z ulicy Kasprowicza - drogi podporządkowanej - nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu motocykliście i doprowadziła do wypadku.

r/

 
21.07.2014 / 10:55

Kluszkowce: śmierć na drodze

Około północy w Kluszkowcach doszło do tragicznego wypadku. Zginął 35-letni mieszkaniec Krośnicy.

Z ustaleń nowotarskiej policji wynika, że kierujący samochodem osobowym Renault, 20-letni mieszkaniec Tylmanowej, potrącił znajdującego się na jezdni 35-letniego mieszkańca Krośnicy. - W wyniku zdarzenia pieszy poniósł śmierć - informuje asp. szt. Jacek Bobak z nowotarskiej policji.

r/

 
21.07.2014 / 10:53

Bulwersujące zachowanie młodego strażaka na festynie w Jabłonce

Policja zatrzymała wczoraj 17-latka z Zubrzycy Dolnej, ubranego w mundur ćwiczebny OSP, który podczas Orawskiego Lata w Jabłonce jeździł nietrzeźwy po stadionie i potrącił kilkuletnie dziecko.

- Akcja działa się gdzieś po godz. 17. Chłopca zabrała karetka. A co najlepsze, motorem kierował młody chłopak - strażak. Uderzył w chłopca i jak gdyby nigdy nic pojechał dalej - relacjonuje nasza czytelniczka, mieszkanka Kiczor.

- Zatrzymany 17-latek miał około promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Podczas jazdy po terenie stadionu potrącił 5-letniego chłopca, który na szczęście nie odniósł poważnych obrażeń - ma stłuczenia głowy i kolana - informuje asp. szt. Jacek Bobak z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu.

r/ informację o wypadku otrzymaliśmy na kontakt@podhale24.pl. Dziękujemy.

21.07.2014 / 10:40

Policja wyjaśni czy radiowóz zaparkował prawidłowo

NOWY TARG. Komenda Powiatowa Policji wyjaśni interwencję naszego Czytelnika, który sfotografował kilka dni temu radiowóz zaparkowany na ulicy Szaflarskiej. Zdaniem czytelnika, stojący tuż przy przy skrzyżowaniu i przejściu dla pieszych policyjny samochód, ograniczał widoczność.

- Zbadamy te sprawę. Jeśli stwierdzimy, że kierujący policjant popełnił wykroczenie, zostanie ukarany zgodnie z obowiązującymi przepisami - informuje asp. szt. Jacek Bobak z KPP w Nowym Targu.

r/ zdjęcia i informację otrzymaliśmy na kontakt@podhale24.pl. Dziękujemy.

20.07.2014 / 23:22

Kolizje i potrącenie (zdjęcia)

NOWY TARG. Na drodze wyjazdowej z Nowego Targu w kierunku miejscowości Waksmund doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych.

Na miejscu jest Policja, Straż Pożarna oraz zespół Pogotowia Ratunkowego. Na razie nie ma informacji o poszkodowanych.

Dwie inne kolizje odnotowano dziś w Niedzicy i Jabłonce. W pierwszym przypadku zderzyły się dwa pojazdy, jedna osoba została poszkodowana. Z kolei w Jabłonce motocyklista potrącił dziecko. Do zdarzenia doszło podczas imprezy plenerowej. Jak informuje oficer dyżurny nowotarskiej KPP - dziecko nie odniosło poważniejszych obrażeń.

s/ w galerii zdjęcia ze zderzenia pojazdów na drodze z Nowego Targu do Waksmunda - fot. Michał Adamowski

20.07.2014 / 22:46

I Małopolski Rodzinny Piknik Ekologiczny na Bachledówce (podwójna galeria)

CZERWIENNE. Fundacja Rozwoju Podhala zorganizowała na Bachledówce w Czerwiennem Piknik Ekologiczny. Imprezie patronowało Podhale24.

W programie znalazły się konkursy, warsztaty i zabawy dla najmłodszych, degustacje ekologicznej żywności, zabiegi na bazie ekologicznych kosmetyków, ale także cykl zabaw ze Strong Manem Robertem Nemsiem Robusiem.

Przygotowano także maraton zumby i pokazy mody góralskiej. Nie zabrakło praktycznego podejścia do dbania o środowisko - w trakcie Pikniku zorganizowano zbiórkę ekoodpadów i baterii.

Imprezę zakończył występ zespołu Zbójecko Familia i Luz Blues.

W galerii poniżej zdj. Michała Adamowskiego. Zdjęcia Alicji Gąsior do obejrzenia tutaj.

s/

20.07.2014 / 21:10

Radna Wojdyła dopomina się o modernizację Miejskiej Hali Lodowej

NOWY TARG. - Miejska Hala Lodowa to jedyny obiekt na Podhalu mogący pomieścić kilkutysięczną publiczność - przypomina Danuta Wojdyła. - To duży obiekt, który zapewnia bardzo dobre warunki do organizacji imprez, bez względu na warunki atmosferyczne. Ale modernizacja hali jest niezbędna - dodaje radna.

- W ostatnim czasie na terenie Miejskiej Hali Lodowej zorganizowane zostały dwie duże imprezy. Jedna o charakterze religijnym, druga - rozrywkowym. To wskazuje, że jest potrzeba wykorzystania tego obiektu nie tylko jako sportowego, ale i wystawienniczego, czy kulturalnego - argumentuje Wojdyła.

Podczas sesji złożyła interpelację o "wznowienie starań związanych z pozyskaniem funduszy na modernizację Miejskiej Hali Lodowej".

s/

 
20.07.2014 / 18:53

W dawnym "prewentorium" powstać ma Zespół Domów Pomocy dla osób starszych

NOWY TARG. W dawnym Prewentorium Kolejowym na Kowańcu powstać ma Zespół Domów Pomocy dla osób starszych, w tym Dom Troskliwej Opieki, Dom Pomocy Społecznej oraz Dzienny Dom Pomocy. Według wstępnych szacunków - w domach pomocy znajdzie schronienie ok. 170 osób.

Przed latu znajdował się tam zakład zapobiegawczo-leczniczy przeznaczony głównie dla dzieci i młodzieży o nazwie "Prewentorium Kolejowe". Potem został utworzony Małopolski Ośrodek Rehabilitacyjno-Opiekuńczy, któy funkcjonowął do 2010 roku. Obecnie nieruchomość jest niezagospodarowana i przekazana do administrowania Krakowskiemu Biuru Geodezji i Terenów Rolnych. Stanowi własność Samorządu Województwa Małopolskiego.

W maju ub. roku Rada Miasta zwróciła się z apelem do Marszałka Województwa Małopolskiego i Sejmiku o przekazanie na rzecz Gminy-Miasta Nowy Targ nieruchomości dawnego Prewentorium Kolejowego. "Możemy na bazie tej nieruchomości uczynić wiele dobrego" - deklarowali nowotarscy radni.

Władze Miasta argumentują: "pozostawione pustostanem budynki Prewentorium mogłyby znów służyć poprawie zdrowia i sytuacji życiowej mieszkańców miasta i regionu na przykład poprzez przekazanie ich w użytkowanie Archidiecezji Krakowskiej. O wiarygodności Krakowskiej Caritas nie trzeba nikogo przekonywać, bo najlepiej tego dowodzi prowadzona Stacja Caritasu na os. Bór przy Parafii Świętej Królowej Jadwigi w Nowym Targu".

Radni upoważnili burmistrza do podjęcia stosownych starań i czynności formalnych celem realizacji apelu.

Jak informuje UM - w ciągu roku od wystosowania apelu odbyło się kilka spotkań z przedstawicielami Województwa Małopolskiego. Doceniono pomysł zagospodarowania budynków na cele realizowane przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej.

W maju tego roku dyrektor Caritas Archidiecezji Krakowskiej ks. mgr Bogdan Kordula przedstawił koncepcję zagospodarowania nieruchomości i program w zakresie opieki nad osobami w wieku starszym. Przewiduje ona stworzenie na bazie istniejących budynków Zespołu Domów Pomocy dla osób starszych w tym Dom Troskliwej Opieki, Dom Pomocy Społecznej oraz Dzienny Dom Pomocy. Istnieje również możliwość rozwinięcia opieki domowej pielęgnacyjno-rehabilitacyjnej. Program przewiduje utworzenie Centrum Starszych Osób z działalnością nie tylko opiekuńczą ale też dydaktyczną i kulturalną. Wstępnie szacuje się, że w domach pomocy znajdzie schronienie ok. 120 osób oraz 50 osób w dziennej formie opieki. W ramach opieki domowej znajdzie swą pomoc kilkadziesiąt osób z powiatu nowotarskiego.

Jak czytamy na stronie internetowej Urzędu - "plan tych działań został przedstawiony Marszałkowi Województwa Małopolskiego Markowi Sowie w dniu 2 lipca 2014 r. Samorząd Województwa Małopolskiego widzi możliwość prawnego przekazania nieruchomości Caritas Archidiecezji Krakowskiej na zasadach preferencyjnych, ponieważ działania które proponuje Caritas wpisują się w Strategię Województwa Małopolskiego, co jednak uwarunkowane jest wcześniejszym rozstrzygnięciem przez Starostę postępowań administracyjnych o zwrot części przedmiotowej nieruchomości, wszczętych na wniosek spadkobierców byłych właścicieli tej nieruchomości. Toczące się postępowania stanowią prawną przeszkodę podejmowania decyzji w zakresie zbycia, zamiany czy darowizny tej nieruchomości. Podjęty przez Radę Miasta Nowy Targ Apel jest szansą stworzenia na Podhalu prężnego ośrodka działającego na wielu płaszczyznach zaspakajania potrzeb starszym osobom, tym bardziej, że charakter placówek prowadzących domy dla osób starszych ulega zasadniczym zmianom jak również zmienia się społeczny odbiór tego typu działalności".

opr.s/

20.07.2014 / 15:45

Spotkanie Gmin Partnerskich w Jabłonce (zdjęcia)

W miniparku obok Urzędu Gminy w Jabłonce spotkali się przedstawiciele Partnerskich Gmin. Burmistrz Reichelsheim Stefan Lopinsky posadził Dąb Jedności razem z byłym burmistrzem, którym jest Gerd Lode. Następnie uroczystości przeniosły się do budynku Orawskiego Centrum Kultury.

Spotkanie poświęcone było wieloletniej współpracy Gminy Jabłonka z zaprzyjaźnionymi miastami: Trstená na Słowacji, Wolbórz w centralnej Polsce, Reichelsheim w Niemczech, Nagymániok na Węgrzech i Hořice w Czechach.

W swoim przemówieniu do zgromadzonych burmistrzów i gości, wójt Jabłonki Antoni Karlak mówił o silnej więzi pomiędzy miastami partnerskimi, a także wspominał o wszystkich obszarach współpracy i o korzyściach jakie ona przynosi obu stronom.

Zgromadzenie urozmaiciły swoją obecnością grupy motocyklowe, uczestniczące w I Krajoznawczym Rajdzie Motocyklowym - Tatry, a także dzieci z Ukrainy przebywające na ufundowanym im wakacjach w Gminie Jabłonka. Z wdzięczności za wielkie serce dla ukraińskich dzieci Wójt Antoni Karlak otrzymał medal "niebieskiej setki".

Kolejnym punktem były występy uczniów Państwowej Samorządowej Orawskiej Szkoły Muzycznej pod kierunkiem jej dyrektora Marka Ciesielskiego. Nie zabrakło także tańca i muzyki orawskiej w widowisku pt. Orawa łączy. Impreza zakończyła się przemówieniami burmistrzów miast partnerskich i wspólną kolacją.

To nie koniec wydarzeń w Gminie Jabłonka. Dziś odbędzie się uroczyste wręczenie Honorowej Flagi Rady Europy dla Jabłonki oraz festyn w ramach Orawskiego Lata.

Tekst i zdj. Ewelina Rusnak

20.07.2014 / 13:31

Żukiem do Hiszpanii. Nowotarska ekipa w rajdzie Złombol

Sześcioosobowa załoga zamierza przejechać wysłużonym żukiem prawie 5 tys. km w rajdzie Złombol. Rywalizować będą z ponad 260 innymi drużynami ścigającymi się legendarnymi samochodami z minionych czasów. Ale nie o wyścig tu chodzi. Tak naprawdę celem jest zbiórka pieniędzy dla dzieci z domów dziecka.

We wrześniu wystartuje 8 edycja Złombola. Zasady rajdu są proste. Startować mogą wyłącznie samochody reprezentujące socjalistyczną myśl techniczną – polonezy, fiaty 125, maluchy, trabanty, żuki, wysłużone nyski. W minionych edycjach załogi dotarły na Nordkapp i do Loch Ness. W tym roku zamierzają pokonać 2,5 tys. km do Lloret de mar w Hiszpanii. Muszą też wrócić do Polski. Wśród startujących pojawi się zielony żuk przygotowywany przez nowotarsko-krakowską załogę.

- Impreza ma charakter charytatywny – wyjaśnia nowotarżanin Michał Guzik, szef wyprawy . – Celem jest zebranie od sponsorów jak największej kwoty pieniędzy, którą w całości organizatorzy rajdu przeznaczają na zakup darów dla dzieci z domów dziecka.

Każda załoga na własną rękę poszukuje sponsorów, oferując im udostępnienie powierzchni reklamowej na przygotowanym przez siebie samochodzie. W zamian sponsorzy zobowiązani są wpłacać darowizny na rzecz Fundacji organizującej rajd. Całość środków jest przeznaczona na zakup prezentów dla dzieci. Informacje o darczyńcach i sprawozdania z wykorzystania środków publikowane są na stronie www.zlombol.pl. O skali zaangażowania poszczególnych załóg świadczą liczby - w ubiegłorocznej edycji zebrano w ten sposób ponad 300 tys. zł.

- Do rajdu przygotowujemy wysłużonego, zielonego żuka, którego sprowadziliśmy aż spod Opoczna – wyjaśnia Michał. I dodaje: – aktualnie staramy się go przygotować do ekstremalnej trasy. Nasz żuk mimo wszystko najlepsze czasy ma już za sobą. Z samochodem sobie poradzimy. Kluczowe jest dla nas znalezienie darczyńców, którzy wesprą dzieci.

- Darczyńcom oferujemy powierzchnię reklamową na naszym aucie. Mogą oni liczyć na zainteresowanie mediów, promocję na naszym profilu facebookowym, możemy brać udział w lokalnych wydarzeniach. Liczymy na mieszkańców Nowego Targu – podsumowuje szef załogi.

O tym jak zostać darczyńcą i jak śledzić losy przygotowań do rajdu dowiecie się na stronie internetowej załogi: www.zielonyzuk.pl.

opr.s/

20.07.2014 / 10:30

Krajowa Wystawa Psów Rasowych (zdjęcia)

NOWY TARG. Wczoraj na stadionie miejskim obok Miejskiej Hali Lodowej zorganizowana została Krajowa Wystawa Psów Grupy II FCI. Dziś w południe rozpocznie się XVIII Krajowa Wystawa Psów Rasowych Nowy Targ 2014.

Prócz prezentacji psów, organizatorzy przygotowali dla zwiedzających różne atrakcje - widowiskowy pokaz szkolenia psów i sportowe agility oraz konkursy z atrakcyjnymi nagrodami.

Imprezie patronuje burmistrz Nowego Targu Marek Fryźlewicz

s/ zdj. Michał Adamowski

20.07.2014 / 09:09

Ratownik TOPR do turystów: Ludzie zlitujcie się, dajcie nam szansę was uratować!

"Ratownicy nie są supermenami, którzy w momencie zawiadomienia teleportują się obok was" - przypomina ratownik TOPR Andrzej Maciata. W apelu do turystów zawarł oczywiste zależności, ale jak zauważa Tatromaniak.pl - niestety nawet one bywają dla wielu osób wędrujących po Tatrach "ciężkie do przyswojenia".

W apelu do tatrzańskich turystów ratownik TOPR napisał:
"Ludzie zlitujcie się:
- prognozy się sprawdzają
- jak grzmi w oddali, to zaraz będzie burza i będzie padał deszcz, nie minie nas, nie przejdzie bokiem, a piorun może nas porazić
- jak spadnie deszcz, robi się ślisko i można spaść w przepaść i się zabić
- w górach warunki pogodowe zmieniają się błyskawicznie, w pogodny dzień może przyjść mgła
- jak przyjdzie mgła, to nic nie widać i można zabłądzić
- jak jest noc, to robi się ciemno i zimno
- gdy miną godziny popołudniowe, to czas zawracać a nie przeć bezmyślnie dalej
- śmigłowiec nie lata we mgle i w nocy
- ratownicy nie są supermenami, którzy w momencie zawiadomienia teleportują się obok was

Ludzie zlitujcie się, dajcie nam szansę was uratować!!!"

źródło: Tatromaniak.pl, opr.s/

19.07.2014 / 21:40

Magdalena Małochleb została Miss Małopolski (duża galeria)

ZAKOPANE. Magdalena Małochleb została wybrana Miss Polonia Województwa Małopolskiego. Piękna krakowianka przeszła niniejszym do ćwierćfinału Miss Polonia 2014. Ona także zdobyła Tytuł Miss Publiczności.

W hotelu Mercure Kasprowy odbyły się wybory najpiękniejszej mieszkanki województwa. Podczas gali Zakopane Fashion – Wyborów Miss Polonia Województwa Małopolskiego 2014 o tytuł najpiękniejszej ubiegało się 18 dziewcząt.

Pierwszą Vice Miss została Dominika Nędza z Gródka nad Dunajcem (powiat nowosądecki), II Vice Miss Angelika Małecka, mieszkanka Kleczy Dolnej (powiat wadowicki). Tytuł Miss Internetu zdobyła Magdalena Nowak z Kłaja (powiat wielicki).

s/ zdj. Piotr Korczak

22.07.2014 / 23:34

Piknik piłkarski na nowotarskim Rynku (zdjęcia)

Na nowotarskim Rynku zorganizowany został piłkarski piknik rodzinny, podczas którego dla dzieci i młodzieży przygotowano wiele konkursów.

Wśród zaproszonych gości byli Tomasz Frankowski i Mirosław Szymkowiak oraz Krzysztof Golonka - mistrz świata w trikach piłkarskich.

Impreza miała także przesłanie charytatywne. Podczas pikniku zbierano datki na rzecz pięcioletniej Justynki z Kacwina. Dziecko choruje na mukowiscydozę.

O idei pomocy pisaliśmy tutaj.

s/zdj. Michał Adamowski

22.07.2014 / 22:30

Nasz mały medialny sukces

16 lipca br. zamieściliśmy materiał zatytułowany Nie róbmy z Drogi Szalaya handlowo-gastronomicznego traktu!", w którym skrytykowaliśmy postawienie, za zgodą PTTK Karpaty Sp. z o.o. przez dzierżawcę Schroniska PTTK ,,Orlica’’ punktu gastronomicznego na kółkach przed pawilonem Pienińskiego Parku Narodowego.

Zgodnie z naszą obietnicą zawartą w tym materiale możemy z dumą poinformować naszych Czytelników, że punkt gastronomiczny został usunięty a to miejsce odpoczynku turystów odzyskało swoją świetność i piękno.

Na zdjęciu widok traktu obecnie.

Cieszymy się, ze zwyciężył jednak rozsądek ze strony właściciela gruntu, czyli PTTK Karpaty Sp. z o.o. w Nowym Sączu.

Tekst i fot. Henryk Janusz Olkiewicz

22.07.2014 / 22:11

Teatr Witkacego zaprasza (bilety rozdane)

ZAKOPANE. W czwartek 24 lipca o godzinie 21.oo rozpocznie się seans dadaistyczno-surrealistyczny "Tuum Est - Albowiem życie jest", inspirowany twórczością St. I. Witkiewicza, z poematami T. S. Eliota.

Scenariusz, opracowanie muzyczne i reżyseria - Andrzej Dziuk, scenografia Marek Mikulski, choreografia Anita Podkowa. Występują: Joanna Banasik, Dorota Ficoń, Adrianna Jerzmanowska, Emilia Nagórka, Katarzyna Pietrzyk, Jaga Siemaszko, Andrzej Bienias, Krzysztof Łakomik, Piotr Łakomik, Krzysztof Najbor, Dominik Piejko, Krzysztof Wnuk, Marek Wrona oraz Scena Tańca Współczesnego z Krakowa.

Więcej o spektaklu - tutaj.

Podwójne zaproszenie otrzymuje pan Paweł, który jako pierwszy wymienił co najmniej dwa miejsce "nieteatralne", w którym Teatr Witkacego prezentował swoje spektakle plenerowe - specjalne wydarzenia artystyczne.

A miejsc takich jest sporo - m. in. Willa Atma, Muzeum na Harendzie, Schronisko PTTK Kalatówki, Schronisko Morskie Oko, górna stacja kolejki na Kasprowy Wierch, Kużnice, czy nawet Stadion Narodowy w Warszawie.

s/

22.07.2014 / 21:18

Małopolanka Marcela Chmielowska będzie reprezentować nasz kraj na Miss Universe 2014

W konkursie Miss Universe 2014 Polskę reprezentować będzie Marcela Chmielowska, I wicemiss Małopolski oraz II wicemiss Polonia 2011. Nowosądeczanka ma 23 lata, studiuje w Krakowie na ostatnim roku prawa.

22.07.2014 / 20:51

Wieczór Czwartkowy w Muzeum Tatrzańskim - Z pasji go gór

ZAKOPANE. Muzeum Tatrzańskie zaprasza na kolejny Wieczór Czwartkowy – „Z pasji do gór, cz.3. Niezwykłe wyczyny”. Spotkanie poprowadzi Wojciech Szatkowski z Muzeum Tatrzańskiego.

Tematem wieczoru będzie górska pasja i jej przemiany na przestrzeni 160 lat oraz niezwykłe wyczyny ludzi gór – tych XIX-wiecznych i nam współczesnych. Na początek przeniesiemy się do Zakopanego z połowy wieku XIX, gdyż pierwszymi bohaterami opowieści będą „król tatrzański” Tytus Chałubiński i „morderca niedźwiedzi” Jan Krzeptowski-Sabała oraz pierwszy proboszcz Zakopanego – ks. Józef Stolarczyk. Wspomnimy także wybitne górskie osiągniecia króla przewodników tatrzańskich – Klemensa Klimka Bachledy. Kolejnymi górskimi śmiałkami, o których opowiemy będą: zdobywca południowej ściany Zamarłej Turni Henryk Bednarski, genialny outsider Wiesław Stanisławski i owładnięty magią Szklanej Ściany (zachodniej ściany Łomnicy) Wincenty Birkenmajer. Górska pasja widoczna była także w twórczości fotograficznej Stanisława Ignacego Witkiewicza „Witkacego” i malarstwie Rafała Malczewskiego. Obydwaj oni stworzyli mit Zakopanego w okresie międzywojennym i nie może ich zabraknąć. Byli niepowtarzalni.

Ostatnimi bohaterami opowieści będą słynni ski-alpiniści: Francuz Stéphane Brosse, Hiszpan Kílian Jornet Burgada i Polak Andrzej Bargiel (na zdjęciu). Dokonali oni w górach wysokich wielu wspaniałych przejść, a ich determinacja, kondycja i szybkość budzą najwyższe uznanie.

Atrakcją wieczoru będą teksty taterników z okresu międzywojennego, a na koniec pokażemy Państwu filmy o ludziach gór – najpierw o Tytusie Chałubińskim w reż. Jacka Zygadły, a potem o Jerzym Kukuczce w reż. Jerzego Porębskiego.

Wstęp wolny.

materiał prasowy

22.07.2014 / 18:11

42. Konkurs Potraw Regionalnych w Łopusznej - wyniki

W tegorocznej, 42 edycji Konkursu Potraw Regionalnych w Łopusznej stanęły w szranki przedstawicielki 15 Kół Gospodyń Wiejskich z terenu Gminy Nowy Targ. Do degustacji gospodynie przygotowały 536 potraw łącznie z herbatami i nalewkami. Ze względu na ilość serwowanych potraw oceniały je dwie odrębne komisje.

Komisja w składzie :

1. Pani Maria Derek – pomysłodawczyni tego konkursu
2. Pani Beata Szewczyk – sekretarz Urzędu Gminy Nowy Targ
3. Pan Michał Borzęcki - restaurator z Nowego Targu
oceniała następujące KGW i wyróżniła następujące potrawy:


1. KGW DĘBNO – ( przygotowało 46 potraw, w tym 4 napoje , brało udział w konkursie po raz pierwszy )
- naleśniki bacy
- pierogi z kapustom, grzybami i mięsem
- fasola ze śliwkami
- śliwki zawijane z boczkiem

2. KGW SZLEMBARK - ( przygotowało 33 potrawy w tym 4 napoje )
- krokiety ziemniaczane z oscypkiem i bryndzą
- kotlety marchwiowe z oscypkiem i orzechami
- fizoły ze śliwkami
- kapusta rozwódka

3. KGW HARKLOWA - ( przygotowało 20 potraw )
- pierogi z bobem i miętą
- kwaśnica po góralsku
- pęcoki na zasmażce
- pierogi smażone z mięsem
na wyróżnienie zasługuje także prezentacja chleba i szynki na liściach sałaty

4. KGW DURSZTYN - ( przygotowało 21 potraw )
- zupa pokrzywowa ze szpinakiem
- zupa gulaszowa śpiska
- soczewica na cebuli z kukurydzą i ryżem
- sałata na syrwotce

5. KGW KREMPACHY - ( przygotowało 27 dań , w tym 5 napojów )
- kapuściano landrula
- kapuściany zawijaniec
- zajęce łydki z gałuskami
- jarzynowe bryncołki
na wyróżnienie zasługuje też piękna zastawa gliniana z namalowanymi śpiskimi wzorami

6. KGW LUDŹMIERZ - ( przygotowało 36 potraw , w tym 6 napojów )
- gulaś z dzicyzny coby było trochę drozyzny
- golonka piecono, coby chłopy były rade
- pierogi z roznościami: z kapustom, grzybami, syrym i grulami, jagodami , a niektóre
panierowane coby niespodzianke gościom zrobić
- zupa szczawiowo , coby rada była teściowo

7. KGW ŁOPUSZNA - ( przygotowało 36 potraw w tym 10 napojów )
- zupa bryndzowo
- golonka po baciarsku
- pasztet ze selera
- bob z cosnokiem
wyróżniono także liczny zestaw zup.


Komisja w składzie:

1. Pan Karol Zachwieja –Małopolska Izba Rolnicza w Krakowie
2. Pan Józef Palichleb - restaurator z Nowego Targu
3. Pani Danuta Firek - Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Karniowicach
oceniała następujące KGW i wyróżniła następujące potrawy:

1. KGW WAKSMUND – ( 31 potraw z nalewkami i herbatami )
- kotleciki z cyckow kurskich
- golonko warzone w piwie
- zając w śmietanie
- kacka nadziewano
- ziobro Janosika w tarciokach
- nalewka jagodowa na zatrzymanie
- herbata z ogrodowych owoców

2. KGW KRAUSZÓW – ( przygotowało 43 potrawy z herbatami i nalewkami łącznie )
- sałata na syrwotce
- sznycle z mięsa cielęcego w sosie pomidorowym
- baranina w kapuście
- kopytko w sosie wieprzowym
- zupa z suszonych śliwek z makaronem
- nalewka z aronii
- herbata z dzikiej róży

3. KGW NOWA BIAŁA – ( przygotowała 32 potrawy łącznie z napojami )
- chlyb
- gulaś śpiski
- pęcok z kapustom
- sałata na serwotce
- krupy z zioberkami
- nalewka z orzechow na dobre trowiynie

4. KGW GRONKÓW - ( przygotowało łącznie z herbatami i napojami 33 potrawy )
- borsc cyrwony z uskami
- zioberka na maślance
- kwaśnica na wyndzonych zioberkach
- zioberka z kminkiym
- piyrogi z kapustom i grzybami
- nalewka na poty z kwiatu czarnego bzu

5. KGW DŁUGOPOLE - ( przygotowała łącznie z napojami 42 potrawy )
- korytko z roznymi rodzajami mięsa
- kluska ze skwarkami
- kacka z jabkami
- schab z borowikiem
- bocek ze sabaśnika
- miod z mniszka
- herbata żurawinowa

6. KGW PYZÓWKA - ( przygotowała łącznie z napojami 49 potraw )
- kilka korytek z dziczyzną i kozliną
- sakiewki kruche wyśmienite
- moskol drozdzowy ze sosem
- kurzy cycek w kwaśnym mlyku
- ryba z potoka pod pierzynkom
- nalewka - śtywny Juhas
- napój z pokrzywy i mięty

7. KGW ROGOŹNIK - ( wraz z napojami przygotowały 33 potrawy )
- grzbiet świński nadzioty
- gębusia teściowyj
- bioły kwiotek w miysie
- kura dzioto grzybami
- kapusta z kiskom
- nalywka teściowyj
- herbata z ziół

8. KGW OBIDOWA - ( przygotowała 54 potrawy łącvznie z napojami )
- karczycho świńskie z cebulom
- racuchy owsiane z cukiniom
- dziamka ( kapusta z grulami )
- pierogi – 4 rodzaje – wszystkie bardzo dobre
- napój z pokrzywy z cytryną
- nalewka wieloowocowa.

Wszystkie Panie za swój trud i udział w Konkursie Potraw zostały nagrodzone. Każda otrzymała nagrodę pieniężną w wysokości 100,- nagrodę rzeczową w postaci kompletu ręczników, zestawu przypraw kuchennych i talonu upoważniającego do zakupu podpustki w cenie rabatowej.

Środki finansowe na zorganizowanie tej tradycyjnej gminnej imprezy pochodzą z Urzędu Gminy w Nowym Targu.
Część środków finansowych , które pozwoliły na pokrycie ( częściowe ) nagród dla Kół Gospodyń Wiejskich pozyskano dzięki ofiarności naszych sponsorów:

- Rada Sołecka w Łopusznej
- Wyroby Naturalne Polska -Grzegorz Pabis z Łopusznej
- Firma Ogólnobudowlana – Marek Głowa z Łopusznej
- PPU MAP– Janusz Porc z Dąbrowy Górniczej
- Żanetta i Mieczysław Kowalewscy z Łopusznej
- F.H.U. JANOS - Jan Janos z Dębna
- GS Krempachy
- Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Karniowicach
- Małopolska Izba Rolnicza w Krakowie

Podobnie jak w latach ubiegłych jedną z atrakcji imprezy była loteria fantowa , którą wsparli następujący sponsorzy:

- Żwirownia - Józef Galik z Łopusznej
- "Elektroszym" Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe Marian Szymczak z Łopusznej
- Handlowo – Produkcyjna Spółdzielnia Pracy SCH w Nowym Targu
- Żegluga i Turystyka - Lucyna Wolska Jandura i Tomasz Jandura z Mizernej
- sklep wielobranżowy - Maria i Wiesław Jarząbek z Łopusznej
- Gorczański Park Narodowy - Poręba Wielka
- Wyroby Naturalne Polska – Grzegorz Pabis z Łopusznej
- Nadleśnictwo Nowy Targ
- państwo Urszula Woźniak - Gnat i Kazimierz Gnat z Gorlic
- Anna Klamerus Łopuśnianka z Nowego Sącza
- Gospodarstwo jeździeckie Stanisława Buły z Łopusznej
- Pensjonat Pstrąg - Żanetta Kowalewska z Łopusznej
- Karczma u „ Borzanka” w Nowym Targu
- sklep „ Włókno „ - Michał Borzęcki z Nowego Targu
- „ Bar u Józka „ – Józef Palichleb z Nowego Targu
- zakład wulkanizacyjny - Marian Sowiński z Waksmunda
- DHU Danex Daniel Gacek – z Boru k/ Szaflar
- Pasieka pszczelarska – Jan Kuchta z Łopusznej
- obsługa imprez plenerowych - atrakcje dla dzieci - Michał Kowalczyk
- Pensjonat „ Natanael „ z Łopusznej
- Sklep u „ Brodziatego „ – Czesław Gromada z Ostrowska

Uczestnicy naszej imprezy mogli także skorzystać z propozycji kulturalnych towarzyszących konkursowi. Na scenie wystąpili kolejno:

- Orkiestra Dęta z Krempach,
- zespół regionalny „ Młodzi Łopuśnianie „ z Łopusznej
- kabaret „ Truteń „ ze Raby Wyżnej
- zespół muzyczny ‘ Turnioki ‘ z ostrą muzyką góralską
- zespół Goral Boliwia z Nowego Targu.
Nie zapomniano także o atrakcjach dla najmłodszych, dla których uruchomiono mini plac zabaw.

Imprezę prowadził i gościł bawił znany publiczności z poprzednich edycji konferansjer , radny gminy Nowy Targ Pan Adam Hajnos z Rogoźnika.

Źródło: Gminny Ośrodek Kultury w Łopusznej

22.07.2014 / 17:06

Spotkanie z Wojciechem Gąsienicą Byrcynem

W ramach „Czwartku Literackiego” Miejska Biblioteka Publiczna im. Stefana Żeromskiego w Zakopanem zaprasza na spotkanie z „Góralskimi opowiadaniami” Wojciecha Gąsienicy Byrcyna, którym towarzyszyć będzie muzyka grana na dudach.

Spotkanie odbędzie się w najbliższy czwartek, 24 lipca o godz. 18.00 do Czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Zakopanem, os. Łukaszówki 4a. Wstęp wolny.

Wojciech Gąsienica Byrcyn, niegdyś dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, jest autorem nie tylko wielu prac naukowych i popularno-naukowych dotyczących ochrony przyrody Tatr. Na swoim koncie ma także opowiadania o tematyce tatrzańskiej, pisane gwarą podhalańską, np. „Stretnońć mrowicnioka” ("Łowiec Pol." 1975), „Dostać orełki” (tamże 1977), „Strzelecki śpas” (tamże 1977), „Babroś” (tamże 1980), „Jako Dziaduś Wybrańca uźroł” ("Tatrz. Orzeł" 1981). Osobno ukazała się jego książka, „Dostać orełki i inne opowiadania” (Kr. 1992). Podczas „Czwartku Literackiego” będzie można posłuchać jego najnowszych opowiadań poświęconych ludziom związanym z Podhalem i Tatrami, opartych na przekazach bliskich i własnych przeżyciach.

Źródło: Miejska Biblioteka Publiczna im. Stefana Żeromskiego w Zakopanem

22.07.2014 / 14:25

Skansen i pokazy rzemiosła

NOWY TARG. Podczas sierpniowego 14. Jarmarku Podhalańskiego organizatorzy zapraszają do skansenu na Rynku w okolice kapliczki św. Jana Kantego. Codziennie (piątek - niedziela) w godz. 12.00 - 18.00 będzie tam można obejrzeć m.in. narzędzia, jakimi posługiwali się dawniej mieszkańcy Podhala pracując w gospodarstwie i na roli.

Wśród nich osobliwe drewniane sprzęty: pług, grabie, łopaty i stępy wykonane z jednego kloca drewna. Przypomnimy o uprawie lnu (jeszcze na początku XX wieku zasiewano go prawie w każdym gospodarstwie) pokazując narzędzia do obróbki lnianych łodyg: międlice, kilofy, kołowrotki do przędzenia nici.

Będą też drewniane, gospodarcze wozy, którymi zwożono zboże z pola i skrzynia - sąsiek w której je przechowywano.

W skansenie można będzie się zaznajomić ze sposobem wytwarzania wyrobów rękodzielniczych i sztuki ludowej. Jedną z atrakcji Jarmarku będą pokazy ginących zawodów: garncarza, świecownika, wytwórcy zabawek, kowala, plecionkarza. Obok skansenu rękodzielnicy będą mieć stoiska na których nie tylko będzie można podziwiać i kupić wyroby, ale podpatrzeć ich przy pracy i wziąć czynny udział w pokazie.

Edward Gacek, garncarz nie tylko zaoferuje swoje dzieła, ale pokaże jak wytwarza się z gliny naczynia na kole garncarskim.

Władysława Korona, świecownik da cztery pokazy wyrobu świec metodą średniowieczną z prawdziwego pszczelego wosku. Chętni będą mogli własnoręcznie odlać z wosku świece.

Łukasz Mentel kontynuuje XIX w. tradycje tworzenia drewnianych zabawek. Zademonstruje swoje umiejętności rzeźbienia i malowania drewnianych ptaszków, wózków, koników na kółkach.

Marek Mazur, kowal pokaże jak za pomocą prostych narzędzi: kowadła, młota, żelazo zamienić w pożądany przedmiot.

Maria i Daniel Polańscy zajmują się rzemiosłem dawniej bardzo rozpowszechnionym czyli wyplataniem koszy i naczyń z wikliny. Pokażą różne techniki plecionkarskie.

Zwiedzanie skansenu i udział w pokazach da uczestnikom możliwość wzbogacenia wiedzy o codziennym życiu mieszkańców Podhala sprzed 100 lat.

Skansen w plenerze: 22-24 sierpnia (piątek – niedziela) godz. 12.00 – 18.00

Źródło: materiały promocyjne

22.07.2014 / 13:32

Kolejny koncert z cyklu „Koncerty w Zakopanem, wiosna - lato 2014”

ZAKOPANE. Z inicjatywy Tatrzańskiego Klubu Niezależnych dziś o godzinie 19.00 w kościele św. Krzyża wystąpi grupa młodych muzyków z Wielkiej Brytanii.

Lincolnshire Youth Wind Symphonic Orchestra występowała z dużym powodzeniem pod Giewontem już kilka lat temu. Tym razem angielską orkiestrę młodzieżową, która istnieje od 1974 roku, poprowadzi David Dorey. W programie koncertu usłyszymy utwory kompozytorów europejskich, m. in. Gustawa Holsta, Nikołaja Rimskiego-Korsakowa, Nigela Hessa oraz usłyszymy muzykę filmową kompozytorów amerykańskich, np. Hansa Zimmera, Johna Williamsa. Ponad sześćdziesięcioosobowa orkiestra z Anglii w lipcu b.r. będzie koncertować w kilku miastach Polski południowej.

XV edycja imprezy muzycznej „Koncerty w Zakopanem wiosna – lato 2014” poświęcona jest zakopiańskiej Rodzinie Pawlikowskich. Honorowy patronat nad imprezą objęli: Andrzej Gąsienica-Makowski - starosta tatrzański, Marek Trzaskoś – wiceprzewodniczący Rady Miasta Zakopanego, Henryk Woźniakowski – prezes Instytutu Wydawniczego „Znak”oraz ks. prałat Stanisław Szyszka.

Warto nadmienić, że w ramach Roku Rodziny Pawlikowskich 22 września b.r. odbędzie się sympozjum poświęcone tej rodzinie. Przedstawione zostaną zasługi Pawlikowskich dla Zakopanego i Podhala. Zakopiańską siedzibą rodziny stał się „Dom pod Jedlami” wybudowany w 1897 roku na Kozińcu. Doniosłe dla polskiej kultury i nauki związki Pawlikowskich z Zakopanem i Podhalem trwały nieprzerwanie od 1860 do 1980 roku.

Organizatorem wszystkich tegorocznych wydarzeń jest Stowarzyszenie Tatrzańskiego Klubu Niezależnych, a partnerami Starostwo Tatrzańskie i Tatrzańska Agencja Rozwoju, Promocji i Kultury.

Wstęp na koncert jest bezpłatny

Adam Kitkowski

22.07.2014 / 10:25

Dorodne podgrzybki z gorczańskich lasów (zdjęcia)

Podgrzybka z kapeluszem o średnicy 30 cm i wadze 1,6 kg znalazła w Gorcach nasza czytelniczka z Nowego Targu.

- Na zdjęciach moi synowi Wojtuś i Kubuś prezentują znalezionego grzyba - pisze w e-mailu do redakcji Magdalena R. z Nowego Targu.

oprac. r/

21.07.2014 / 21:22

Muzyka Mistrzów w Sromowcach Wyżnych

Upalne niedzielne popołudnie, kościółek na zakręcie w Sromowcach Wyżnych i muzyka w jego wnętrzu. Artyści przenieśli nas w dawne czasy, kiedy muzyka na żywo była jedyną atrakcją, a muzycy musieli sami ją wykonywać, by móc jej słuchać...

Nie było magnetofonów, płyt i innych nośników dźwięku... Tylko żywa muzyka... Tak samo, jak 20 lipca w Sromowcach Wyżnych. Przy organach zasiadł Mariusz Ryś, organista związany zawodowo z ośrodkiem muzycznym w Sandomierzu i Tarnobrzegu. Na skrzypcach grał znakomity interpretator muzyki barokowej, Zbigniew Pilch. On też opowiadał nam o starej Anglii, Bachu i dawnych Niemczech... I muzyce tam rozbrzmiewającej... Kto nie był, niech żałuje...

Kolejny koncert w ramach 5. Jubileuszowego Festiwalu „Pieniny-Kultura-Sacrum” w najbliższą sobotę o godzinie 19:00 w kościele Chrystusa Dobrego Pasterza w Krościenku n.D. Wystąpią wówczas: Józef Kotowicz – organy oraz po raz pierwszy w Pieninach Chór Sióstr Służebniczek.

Organizatorem Festiwalu jest Stowarzyszenie Artystyczne PianoClassic przy współpracy z Parafiami w Krościenku n. D. oraz Sromowcach Wyżnych. Mecenasem Festiwalu jest ZEW Niedzica, Partnerami: Starostwo Powiatowe w Nowym Targu, Pensjonat CrosnaSpa w Krościenku n.D., Publiczne Gimnazjum im. Jana Pawła II oraz Cukiernia Piotrowscy. Patronat honorowy nad Festiwalem objął tradycyjnie Ks. Bp. Wiesław Lechowicz.

Agnieszka Radwan-Stefańska

21.07.2014 / 20:47

Góralskie strofy – nowy tomik poezji Anny Karpiel Bartuśki

ZAKOPANE. Deszczowy wieczór w Zakopanem nie zachęcał, by pojawić się w „Jasnym Pałacu”, ale…

Tuż przed godziną 19.00 wchodzą w jego powoje zacne góralki z Krzeptówek, Żywczańskiego, Chramcówek i z Kościeliska, Poronina, a nawet z Nowego Targu. Kapela Andrzeja Obrochty-Bartusia w składzie: Andrzej Obrochta, Józef Gąsienica-Brzega, Tomasz Gąsienica-Mracielnik, Zbigniew Mrowca już grają Bartusiowe i Sabałowe nuty i zachęcają gości do posiadów. Są jak zawsze miłośniczki poezji z Zakopanego, jest sporo turystów, którzy przyszli – zachęceni na wczorajszym koncercie. Są góralscy mistrzowie słowa: Krystyna Pach-Staszel i Józef Pitoń.

Wieczór autorski Anny Karpiel „Bartuśki”, góralskiej poetki z zakopiańskich Krzeptówek otworzyła Ewa Czamańska, która barwnym słowem zaczarowała wszystkich uczestników spotkania z cyklu „Galeria Jednego Autora”. Spotkanie z regionalną poetką poprowadził przyjaciel rodziny Obrochtów, publicysta - Adam Kitkowski.

- Skąd czerpie Pani tematy swoich wierszy ? - pytał

- Wicie, jo jest prosto górolka z rodu Obrochtów. Jak cosi mnie w zyciu przyciśnie, to se siendem wiecorem w domu i pisem po malućku. Nojwiencej o Ojcu Świentym, ale tez o zyciu, o miełości, o rodzinie.

- Ten tomik poświęcony jest papieżowi Janowi Pawłowi II. Nie pytam dlaczego, bo jak się mieszka na Krzeptówkach to jest oczywiste, ale pytam co w pani życiu było ważniejsze – spotkania z papieżem czy też pisanie o papieżu?

- Dlo mnie najwaźniejso rzec na świecie to było spotkanie z Ojcem Świentym w nasym domu. A potem spotkanie w Rzymie i na Krzeptówkach. To były takie kwile w moim zyciu, ftóre nosem w sercu i siegom po nie jak mi cinsko.
Kapela zagrała Bartusiową nutę, Pani Hania rozrzewniła się z emocji. Posiady pod Giewontem, w „Jasnym Pałacu” rozwinęły się mocnym, góralskim śpiewem młodszych koleżanek poetki. Za chwilę czyta jej wiersz Zosia Nędza-Kubiniec – piękną podhalańską gwarą maluje się przed słuchaczami obraz Jana Pawła II, co z góralami spotykał się często.
Poetka, zachęcona przez prowadzącego, czyta swoje ulubione utwory. Sięga również do tych, których w tomiku Góralskie strofy nie ma.

Dobrym dopełnieniem poetyckiego spotkania był bogato zastawiony stół, na którym „królowały” moskole i słodkości przygotowane przez Zofię Obrochtę - mamę poetki – znaną hafciarkę, która jest najstarszą góralką w tym muzykanckim rodzie.

Na koniec wieczoru, jak zwykle miły akcent, kwiaty dla „bohaterki” i pamiątkowe, rodzinne zdjęcie. Ale… ni stąd ni zowąd … „skoczył” do tańca i porwał poetkę prymista kapeli – Andrzej Obrochta. I tak dopełnił się wieczór pełen poezji, muzyki i śpiewu - folkloru góralskiego, który pielęgnują pod Tatrami od pokoleń i Obrochci, i Trebunie-Tutki, i Styrczule-Maśniaki.
Ma swój czas i klimat każde spotkanie z cyklu „Galeria Jednego Autora” w Zakopanem.

Adam Kitkowski

21.07.2014 / 20:03

XXIII Orawskie Lato (zdjęcia)

Świętowania w Jabłonce nie ma końca. W niedzielne popołudnie na stadionie sportowym odbył się największy festyn w Gminie Jabłonka - Orawskie Lato.

Na powitanie zabrzmiały trombity Haniaczyków, a zaproszeni goście oficjalnie otwarli festyn.

Ważnym punktem dnia było wręczenie Nagrody Wójta Gminy Jabłonka "Pasterski Róg". Laureatem został jeden z najstarszych czynnym orawskich muzykantów - Andrzej Dziubek z Orawki.

Orawski folklor zaprezentowały Zespoły regionalne z Jabłonki, Chyżnego, Zubrzycy Górnej i Orawki. Nie zabrakło także orawskich konkursów takich jak: popisy hajduków, wspinanie na pal, czy "masło moja masło".

Do łez Orawiaków rozbawił kabaret Rak, a fanów dobrej muzyki przed sceną rozgrzała gwiazda tegorocznej imprezy - Urszula.

er/ zdj. Łukasz Sowiński

21.07.2014 / 19:10

42. Konkurs Potraw Regionalnych w Łopusznej (zdjęcia)

To jedna z tych imprez na które nikogo nie trzeba zapraszać. Tłumy gości przyjechały w niedzielę do Łopusznej na 42. Konkurs Potraw Regionalnych "Góralskie jodełko", najpopularniejszą doroczną imprezę organizowaną przez Gminny Ośrodek Kultury.

Jak mówi dyrektor GOK-u Józefa Kuchta, w tym roku w konkursie udział wzięło piętnaście kół gospodyń wiejskich - z Krempach, Szlembarku, Dursztyna, Harklowej, Ludźmierza, Łopusznej, Obidowej, Rogoźnika, Pyzówki, Długopola, Gronkowa, Nowej Białej, Krauszowa, Waksmunda i Dębna Podhalańskiego, które wystąpiło w łopuszniańskim konkursie po raz pierwszy.

Gaździny z gminy Nowym Targ przygotowały na konkurs ponad 400 potraw i nalewek. Obok tradycyjnych, jak grule mascone, moskole, pierogi z borówkami czy groch z kapustą, pojawiły się współczesne specjały przygotowywane na bazie naturalnych produktów, takie jak tort z pasztecików lub nadziewana kaczka. Wybór był ogromny i nawet członkowie jury (były aż dwie komisje), nie byli w stanie spróbować wszystkich potraw.

Gospodynie prześcigały się nie tylko w wyszukanych potrawach, ale i w ich nazwach. Na stole pojawiły się wiec tak tajemniczo brzące dania jak "pieczone capuliny", "gymbusie teściowej" czy "ziobro Janosika w tarciokach" oraz nalewki "sztywny juhas" i "jagodowa na zatrzymanie".

Dużo działo się również na scenie. Odbyły się konkursy i występy. Zaprezentowali się m.in. „ Młodzi Łopuśnianie", Orkiestra Dęta z Gronkowa, koła gospodyń wiejskich, kabaret "Truteń", "Turnioki" i "Goral Boliwia".

Całość okraszał żartem i ciętym komentarzem lubiany konferansjer Adam Hajnos.

r/

21.07.2014 / 14:45

XI Festyn Gorczański (zdjęcia)

Przy szałasie na targowisku Związek Podhalan w Rabce-Zdroju zorganizował XI Festyn Gorczański.

Impreza o charakterze festynu wiejskiego miała wiele atrakcji. Wystąpiły zespoły regionalne Robcanie i Robcusie, Orkiestra Dęta OSP w Rabce-Zdroju i zespół Kawałek Świata. Były konkursy m.in. klepania kosy, cięcia piłą moja twoja i liczenia borówek w pierogach. W loterii fantowej do wygrania był rower. Pokazy dojenia i strzyżenia owiec oraz robienia oscypka dał baca Władysława Gogola z Czarnej Góry. Spróbować można było domowych wypieków, oscypków, pieczonego barana i moskoli.

r/ zdjęcia Piotr Kuczaj

21.07.2014 / 12:48

Najlepsza gaździna wybrana

Janina Skupień z Gliczarowa Górnego został Gaździną roku 2014. Wybory najlepszej gospodyni na Podhalu odbyły się w niedzielę w Brzegach w gminie Bukowina Tatrzańska, podczas festynu Brzegowskie Nucicki.

O tytuł walczyły trzy gaździny, które musiały wykazać się typowo kobiecymi umiejętnościami oraz wiedzą o kulturze regionalnej.

r/

21.07.2014 / 01:00

Tradycyjna msza święta na Górze Zamkowej (zdjęcia)

W rocznicę śmierci św. Kingi w dniu 24 lipca obchodzone są imieniny Patronki Pienin. Od 1921 roku w niedzielę najbliższą tej dacie kontynuowana jest tradycja procesji odpustowych i uroczystego nabożeństwa w grocie św. Kingi u podnóża Zamkowej Góry. Tradycja ta zapoczątkowana została przez księdza Bączyńskiego, ówczesnego proboszcza Krościenka.

Także w tym roku została zorganizowana uroczysta msza pod figurą świętej Kingi. Odprawił ją proboszcz parafii Krościenko ks. Henryk Homoncik. Na górze wokół sanktuarium już od południa powoli gromadzili się wierni.

W zależności od pogody w takich corocznych mszach uczestniczy od stu do kilkuset osób. W tym roku pogoda sprzyjała.

Wokół Góry Zamkowej zgromadziły się rzesze turystów a także tradycynie mieszkańcy Krościenka, Szczawnicy, Sromowiec i okolicznych miejscowości. Tuż przed godz. 15.oo trudno już było znaleźć wolne miejsce, którego i tak zbyt wiele tu nie ma. Zapełniły się wszystkie zakamarki, schodki, platforma widokowa powyżej groty oraz szlaki prowadzące na szczyt. Nad bezpieczeństwem pielgrzymów czuwali ratownicy GOPR. Mszę wzbogaciła muzyka pienińska Jana Kubika.

Coroczne uroczystości na Górze Zamkowej są dla turystów okazją do zapoznania się z historią tego szczególnego miejsca. Nie każdy wie, że Pieniny oprócz niepowtarzalnego folkloru i malowniczych gór, mają również do zaoferowania coś dla miłośników historii. Gdyby spytać o zamki pienińskie wielu wymieniłoby zapewne Czorsztyn. Pielgrzymka na
Górę Zamkową od razu wzbogaca turystę o nowe wiadomości. Każdy zauważa że w Pieninach znajduje się jeszcze jeden zamek, a właściwie jego ruiny. Wyobraźnia zachęca do poszukiwania okazałych wież, barbakanu. Nic takiego tu nie ma i...nigdy nie było. Zamek zbudowany został w trudno dostępnym rejonie Pienin w XIII wieku jako zamaskowany obiekt fortyfikacyjny o charakterze refugium, miejsca ucieczki, „ostatniego schronienia” dla władcy i jego świty. Dziś zapewne mało kto wiedziałby o tym zamku, gdyby nie losy św. Kingi uciekającej przed Tatarami w 1287 r. W nim to się schroniła wraz z innymi Klaryskami, uciekając z klasztoru w Starym Sączu.

Miejsce to ma również bardzo ciekawą historię bardziej współczesną, związaną z istnieniem pustelni tuż obok groty. Drewniana pienińska pustelnia została zbudowana w ruinach zamku w 1904 roku, spaliła się w 1949 roku od pioruna i już nie została odbudowana ze względu na brak zgody ówczesnych władz. Pierwszym pustelnikiem był Andrzej Stachura, który brał udział w wykuwaniu groty św. Kingi. Zginął w 1919 roku podczas walk polsko-ukraińskich na Wschodzie. Został zastąpiony w 1924 roku przez Wincentego Kasprowicza. Podczas gęstej mgły lub deszczu pustelnik dzwonił, wskazując w ten sposób turystom drogę na Górę Zamkową.

Dzisiaj Góra Zamkowa nie pełni funkcji obronnych, nie mieszka tu żaden pustelnik. Jedynie raz w roku zapełnia się wiernymi podczas nabożeństwa ku czci św. Kingi. Natomiast turyści zwiedzający Pieniny zawsze mogą tu znaleźć schronienie i czas na chwilę modlitwy.

Tekst i zdj. Zdzisław Soliwoda

20.07.2014 / 13:22

Jerzy Zelnik i Marek Stefański na inaugurację Festiwalu "Pieniny, Kultura, Sacrum"

Pierwszy koncert Festiwalu za nami. W sobotę przed licznie zgromadzoną publicznością wystąpili: Jerzy Zelnik- recytacje i Marek Stefański- organy. Tym samym w krościeńskim kościele pw. Chrystusa Dobrego Pasterza został zainaugurowany piąty, jubileuszowy Letni Festiwal „Pieniny-Kultura-Sacrum” pod honorowym patronatem J.E. Biskupa Wiesława Lechowicza.

Jerzy Zelnik to znany aktor, scenarzysta i reżyser teatralny. Któż nie zna Jego kreacji postaci Zygmunta Augusta w serialu Królowa Bona i w dramacie historycznym Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny, tytułowego szlachetnego prawnika Franciszka Murka w serialu Doktor Murek, czy choćby nie kojarzy tytułowej roli Ramzesa XIII w filmie Jerzego Kawalerowicza Faraon.

Z kolei Marek Stefański należy do grona najbardziej aktywnych artystycznie organistów, zarówno w Polsce jak i na arenie międzynarodowej. W roku 1996 otrzymał stanowisko organisty krakowskiej Bazyliki Mariackiej z którą współpracuje do dziś. Jednocześnie od roku 1999 pracuje w Katedrze Organów Akademii Muzycznej w Krakowie, obecnie na stanowisku adiunkta.

Dyrektor, a zarazem pomysłodawca festiwalu Agnieszka Radwan-Stefańska zaprezentowała Organizatora: Stowarzyszenie PianoClassic, którego ideą jest promocja muzyki poważnej i organizacja imprez artystycznych na najwyższym, profesjonalnym poziomie, współorganizatorów: Starostwo Powiatowe w Nowym Targu, parafie w Krościenku i Sromowcach Wyżnych, Mecenasa Fesiwalu: ZEW Niedzica S.A. oraz Partnerów: Crosna SPA - Pensjonat zapewniający noclegi dla występujących gości, Publiczne Gimnazjum im Jana Pawła II w Krościenku oraz cukiernię państwa Piotrowskich przy ul. Zdrojowej.

Publiczność, która bardzo licznie wypełniła krościeński kościół, mogła przypomnieć sobie cytaty, wsłuchać się w poezję świętego Jana Pawła II. Całość "spektaklu" uzupełniana była subtelną muzyką organową.

Muzyce i słowu towarzyszyła wystawa przygotowana przez Publiczne Gimnazjum im. Jana Pawła II w Krościenku n.D. pod kierunkiem pani Ewy Majerczak oraz gościnnie przez twórców, zrzeszonych w Stowarzyszeniu Artystów Pienińskich. Można było podziwiać haft, malarstwo olejne, akwarele, makiety i rzeźby.

Na zakończenie ksiądz proboszcz Henryk Homoncik podziękował artystom za występ, młodzieży z Publicznego Gimnazjum im. Jana Pawła II za pomoc w organizacji oraz licznie zebranej publiczności za uczestnictwo w tym wyjątkowym wydarzeniu artystycznym, nawiązującym do niedawnej kanonizacji Papieża Polaka. Młodzież gimnazjalna przekazała
występującym pamiątki.

Po zakończeniu koncertu krościeńczanie i liczni turyści mogli swobodnie porozmawiać z artystami zdobyć pamiątkowe zdjęcia i autografy.

Tekst i zdj. Zdzisław Soliwoda

20.07.2014 / 13:08

Maria Staszel i Konrad Urbańczyk mistrzami kraju w dojeniu sztucznej krowy (zdjęcia)

RABKA-ZDRÓJ. Maria Staszel z Cichego wydoiła tytuł Mistrzyni Polski 2014 w dojeniu sztucznej krowy. W kategorii mężczyzn tytuł mistrzowski obronił Konrad Urbańczyk z Rabki-Zdroju.

XIV Mistrzostwa Polski w dojeniu sztucznej krowy.

Tradycyjnie w trzecią sobotę lipca, na terenie Parku Rozrywki Rabkoland przy pięknej pogodzie oraz licznie przybyłej publiczności odbyły się XIV Mistrzostwa Polski w dojeniu sztucznej krowy „Robculi”. W rozgrywce finałowej udział wzięło 35 zawodników w tym 16 kobiet i 19 mężczyzn.

Jak co roku imprezę organizowało Towarzystwo Kontroli Rekordów Niecodziennych przy Współudziale z Zakładem Produkcji Mleczarskiej z Nowego Targu Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej Radomsko, producentem mleka Hej 3,8 %.

W tym roku Mistrzostwa po raz pierwszy zostały podzielone. Odrębnie wyłoniono Mistrza wśród kobiet i mężczyzn. Tym samym po raz pierwszy Mistrzostwo Polski w Dojeniu Sztucznej Krowy zdobyła też kobieta.

Zawody, które kiedyś były przede wszystkim dobrą zabawą od kilku lat zdominowane zostały przez można powiedzieć – profesjonalistów. Czołowa siódemka zawodników zdecydowanie posiada warunki fizyczne jak również i trenuje , aby na mistrzostwach uzyskać jak najlepszy wynik. Jak trenuje? Tego żaden z zawodników nie chciał zdradzić, trzymając tego jak najpilniej strzeżonego sekretu.

- Podzielenie Mistrzostw na zawody kobiet i mężczyzn było konieczne. Panie już od kilku lat domagały się swoich zawodów, szczególnie kiedy kilku startujących osiągnęło już naprawdę wysoki poziom. To była słuszna decyzja, na zawody zgłosiło się prawie tyle samo Pań, co Panów i po raz pierwszy mogliśmy wyłonić Mistrza Polski w Dojeniu Sztucznej Krowy w kategorii: Kobiety” - mówi Piotr Wiecha, właściciel Rabkolandu.

Do Zaciętej rywalizacji Mistrzów z ubiegłych lat, włączył się w tym roku debiutant – Grzegorz Miernik z Bukowiny Tatrzańskiej. Jego wynik 3700 ml, aż do samego końca utrzymywał go na pierwszym miejscu. Dopiero ostatni dojący Konrad Urbańczyk z Rabki-Zdrój, notabene aktualny mistrz poprawił ten wynik o 200ml – zostając tym samym zwycięzcą drugi rok z kolei.

Urbańczyk nie jest jednak rekordzistą w ilości zdobytych tytułów. Brakuje mu jeszcze dwóch wygranych, aby zrównać się z czterokrotnym zwycięzcą imprezy – Stanisławem Budzeniem z Boczek pod Łowiczem. Budzeń tym razem musiał się zadowolić miejscem poza pierwszą piątką. Wysoki poziom stale trzyma natomiast jego syn Paweł, który w XIV Mistrzostwach zajął ostatnie miejsce na podium. Mistrzostwo było o krok dalej niż w ubiegłym roku, kiedy to zdobył tytuł wicemistrza. Trzeba jednak przyznać, że Paweł Budzeń trzyma równy poziom i w przyszłym roku ma ogromne szanse na zwycięstwo.

Najlepsza wśród Pań była Maria Staszel z Cichego. Z wynikiem 2400ml zdeklasowała pozostałe zawodniczki i została pierwszą historyczną mistrzynią polski w dojeniu sztucznej krowy. Czy doczekamy się w przyszłym roku równie zaciętej rywalizacji Pań, czy może Pani Maria zdominuje zawody w kolejnych latach? O tym przekona się za rok.

Pierwsze zawody mistrzowskie odbyły się w 2001 roku a mistrzem został Jan Maciończyk, skarbnik gminy Marklowice Śląskie, wydoił wówczas 2100 ml.

Na mistrzostwa tym razem przyjechali uczestnicy m. innymi z: Zakopanego, Mszany Dolnej, Chabówki, Nowego Targu, Łopusznej, Cichego, Mogilna, Makowa, Warszawy, Krakowa, Wisły, Bukowiny Tatrzańskiej, Proszowic, Czechowic-Dziedzic, Rybnika, Makowa, Kurowa, Lipnicy Wielkiej, Boczków, Rdzawki i Rabki-Zdroju.
Rekordzistą Polski pozostaje Konrad Urbańczyk z wynikiem 4250ml.

W wyniku zaciętej rywalizacji pod nadzorem Kierownika Zawodów Krzysztofa, sędziów cyckowych: Karoliny i Basi przy technicznej obsłudze krowiego doktora Kamila jury przyznało:
W grupie kobiet:
I miejsce Marii Staszel lat 50 z m. Ciche wydoiła aż 2400ml. otrzymała tytuł Mistrza Polski 2014, Puchar,
dyplom, 300 zł, gwarantowany wpis do XIII Księgi Rabkoland Polskie Rekordy i Osobliwości,
okolicznościowy zegar, maskotka krówka i paczka mleka Hej 3,8%.

II miejsce wydoiła Maria Bryniarska lat 58 z Nowego Targu 2150 ml. uzyskując tytuł I wicemistrza
Polski 2014, 200 zł, Puchar, dyplom, gwarantowany wpis do XIII Księgi Rabkolandu Polskie Rekordy
i Osobliwości, okolicznościowy zegar, maskotka krówka i paczka mleka Hej 3,2%.

III miejsce Grażyna Jędrzejek lat 35 z m. Krakowa dojąc 2100 ml. otrzymując tytuł II
wicemistrza Polski 2014, 100 zł, Puchar, dyplom, gwarantowany wpis do XIII Księgi Rabkolandu
Polskie Rekordy i Osobliwości, okolicznościowy zegar, maskotka krówka i paczka mleka Hej 2%.

IV. Renata Staszel lat 20 z m. Ciche dojąc 1950ml
V. Grażyna Arendarczyk z Nowego Targu lat 36 dojąc 1900ml.

W grupie mężczyzn:
I miejsce Konrad Urbańczyk lat 25 z m. Rabki-Zdroju wydoił aż 3900ml. otrzymał tytuł
Mistrza Polski 2014, Puchar, dyplom, 300 zł, gwarantowany wpis do XIII Księgi Rabkolandu
Polskie Rekordy i Osobliwości, okolicznościowy zegar, maskotka krówka i paczka mleka Hej 3,8%.

II miejsce wydoił Grzegorz Miernik lat 35 z Bukowiny Tatrzańskiej 3700 ml. uzyskując tytuł I
wicemistrza Polski 2014, 200 zł, Puchar, dyplom, gwarantowany wpis do XIII Księgi Rabkolandu Polskie
Rekordy i Osobliwości, okolicznościowy zegar, maskotka krówka i paczka mleka Hej 3,2%.

III miejsce Paweł Budzeń lat 19 z m. Boczki koło Łowicza dojąc 3200 ml. otrzymując tytuł II
wicemistrza Polski 2014, 100 zł, Puchar, dyplom, gwarantowany wpis do XIII Księgi Rabkolandu
Polskie Rekordy i Osobliwości, okolicznościowy zegar, maskotka krówka i paczka mleka Hej 2%.

IV. Robert Kaleta lat 38 z m. Zakopane dojąc 3150ml.
V. Grzegorz Futro lat 26 z m. Rabka-Zdrój dojąc 3100ml.

Zdobywcy IV i V miejsc otrzymali XII Księgę Rabkolandu Polskie Rekordy i Osobliwości, po dwa litry mleka Hej 2% oraz krówkę maskotkę.

Wszyscy uczestnicy otrzymali kolorowy Dyplom Dojarza ujmującego wyniki dojenia.
Pan Konrad Urbańczyk z Rabki-Zdroju niestety nie pobił swojego rekordu z 2013roku, który wynosi 4250ml

Wyróżnienia zwycięzcom wręczyli:
- Prezes Towarzystwa Kontroli Rekordów Niecodziennych Eugeniusz Wiecha
- Kierownik zawodów Krzysztof Służałek Naczelny Kontroler Rekordów.
- asystowali sędziowie cycka Karolina i Basia.
Szefem biura zawodów była sprawna i szybka Karolina.

Mistrzostwa prowadził Czesław Naczelny Kontroler Rekordów Podhala Towarzystwa Kontroli Rekordów Niecodziennych.

mat. prasowy, zdj. Piotr Wiecha

20.07.2014 / 12:56

Mistrzowski koncert organowy

W szczawnickim kościele parafialnym pw. św. Wojciecha na organach zbudowanych w 1895 r. przez organmistrza Tomasza Falla ze Szczyrzyca zagrał Witold Zalewski, I organista Królewskiej Katedry na Wawelu.

Koncert odbył się w ramach VII Letniego Festiwalu "Muzyka nad Zdrojami", którego organizatorem jest Fundacja Kulturalny Szlak, a patronat honorowy objęli Andrzej Jeż – Biskup Tarnowski, Marek Sowa - Marszałek Województwa Małopolskiego, Krzysztof Faber – Starosta Nowotarski i Grzegorz Niezgoda – Burmistrz Szczawnicy.

Na koncert, w którym uczestniczyło liczne grono melomanów, a słowo o muzyce i kompozytorach przedstawiała Katarzyna Wiwer - złożyły się utwory kompozytorów żyjących na przestrzeni wieków od XVII do XX - Jacquesa – Nicolasa Lemmensa, Dietericha Buxtehude, Johanna Sebastiana Bacha, Mieczysława Surzyńskiego, Césara Francka, Mariana Sawy i Theodore Dubois.

Witold Zalewski, absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie, wyróżniony w 2011 r. przez papieża Benedykta XVI odznaczeniem "Pro Ecclesia et Pontifice" swoją grą zachwycił słuchaczy koncertu, czego efektem były końcowe owacje na stojąco.

Należy podkreślić, że w programie koncertu znalazły się utwory bardzo znane, jak Toccata i fuga d-moll BWV 565 Jana Sebastiana Bacha, chyba najbardziej znany utwór organowy tego kompozytora żyjącego w latach 1685 – 1750.
Utwór ten Witold Zalewski zagrał wcale nie brawurowo, jak czasami daje się słyszeć wykonawstwo tego utworu, ale spokojnie i w sposób mistrzowsko wyraziście. Każdy dźwięk był słyszalny, nie było ,,nachodzenia’’ dźwięków Toccaty na siebie, co niekiedy zdarza się przy właśnie zbyt brawurowej interpretacji tego utworu.

Niemniej ciekawym, bo rzadko wykonywanym utworem był Fuga-Bolero - Mariana Sawy (1937 – 2005). Utwór, który w części bolera wyraźnie nawiązywał do Bolera Joseph’a-Maurica Ravela (ur. w 1875 r. w Ciboure, zm. w 1937 r. w Paryżu).

W ten sposób słuchacze sobotniego szczawnickiego koncertu mogli się przekonać, że tak znana linia melodyczna bolera może być wykonany także na organach.

Koncert był majstersztykiem wykonawstwa organowego i bardzo dobrym doborem repertuarowym na letni wieczór koncertowy w ramach przedostatniego koncertu w ramach VII Letniego Festiwalu Muzyka nad Zdrojami.

Oczywiście organizatorzy zapraszają kochających muzykę na ostatni festiwalowy koncert, który odbędzie się 26 lipca br., także w kościele pw. św. Wojciecha w Szczawnicy.

Koncert zatytułowany będzie Górecki in Memoriam Pieśni kościelne Góreckiego, w wykonaniu chóru Górecki Chamber Choir.

Tekst i fot. Henryk Janusz Olkiewicz

23.07.2014 / 00:40

5 razy podium dla zawodników NKK JMP na Pętli Beskidzkiej (zdjęcia)

Pętla Beskidzka bez wątpienia znajduje się w ścisłej czołówce najtrudniejszych szosowych wyścigów amatorskich, jeśli nie jest na 1 miejscu. Każdy, kto miał przyjemność przejechać tę trasę, wie o czym mowa i to bez względu jak dobrze przygotował się do sezonu.

Pętla da się we znaki każdemu, a szczególnie temu, kto przeceni swoje siły na samym początku. Wystarczy przytoczyć stosunek liczby zawodników, którzy ukończyli dystans PRO: 188 osób oraz tych, którzy wystartowali, a nie ukończyli: 51 osób.

Trasa Pętli Beskidzkiej liczyła 96km z sumą podjazdów ponad 2500m. Start był przy skoczni narciarskiej Malinka, następnie dojazd do pętli poprowadzony przez podjazd pod Zameczek, Stecówkę i tam zaczynały się 17,5km rundy, których do pokonania było 5. Trasa prowadziła głównie wąskimi, krętymi asfaltami z zamkniętym ruchem dla samochodów. Każda runda składała się z podjazdu pod Kubalonkę, Czarną Wisełkę oraz Stecówkę. Organizator zadbał o to, by wybrać okoliczne perełki czyli najcięższe podjazdy.

Wszyscy Zawodnicy NKK JMP ukończyli zawody i wywalczyli bardzo wysokie pozycje:
w kategorii A: 1 miejsce: Adam Wójcik, który gościnnie wystąpił w barwach NKK JMP. Adam był 2 zawodnikiem OPEN
w kategorii B: 3 miejsce: Krystian Piróg, 4 miejsce: Michałowski Jarosław, 27 miejsce: Marcin Domin, 29 miejsce: Mirosław Soból
w kategorii C: 5 miejsce: Kępa Krzysztof, 6 miejsce: Bobka Robert
w kategorii K1: 3 miejsce w kategorii i 3 miejsce OPEN wśród kobiet: Magdalena Piróg

w/ zdj. Barbara Dominiak, Ewa Sikora

22.07.2014 / 22:57

Run Adventure – pierwszy biegowy etapowy wyścig górski w Polsce

W Istebnej odbyły się bardzo popularne na świecie, a pierwsze w Polsce wielodniowe zawody biegowe – Dynafit Run Adventure. 3 dniowe zawody odbywały się na 2 trasach – krótsza liczyła w sumie 80km, a dłuższa 110km podzielone na dystanse 35, 35, 40km. Na właśnie tym dystansie Piotr Biernawski z Nowego Targu wywalczył 2 miejsce open całej imprezy oraz 1 miejsce kategorii do 40 lat.

Na pierwszym etapie, którego momentem kulminacyjnym był Wielki Stożek, Piotr zaatakował już na 5-tym kilometrze i biegnąc większość trasy samotnie wygrał, choć tylko z minutową przewagą nad późniejszym zwycięzca open zawodów Piotrem Sawickim (który jest rekordzistą Polski w biegu 24 godzinnym, posiada medale Mistrzostw Polski i Mistrzostw Europy w biegach długodystansowych)

W drugim dniu, który dość nietypowo zaczynał się w Rycerce, skąd wyprowadzał uczestników na Wielką Raczę, atak Piotrka ponownie odbył się w początkowej fazie biegu, z tą różnicą do dnia pierwszego, iż do nowotarżanina dołączył Piotr Sawicki. Biegnąc we dwójkę, zawodnicy wypracowali do 25-go kilometra prawie 10 minutową przewagę nad goniącą ich grupą, lecz niestety pogubili trasę i stracili całą tą przewagę z nawiązką. Do mety udało im się ponownie wyjść na prowadzenie, lecz w końcówce to zawodnik z Warszawy okazał się mocniejszy, a Piotr dobiegł na metę drugi. W tym momencie Piotr miał 5 minut straty do 1 miejsca, oraz 5 przewagi nad 3-cim zawodnikiem imprezy Oskarem Mika.

Na ostatnim, najdłuższym - „królewskim” jak określili go organizatorzy – etapie, wiodącym szlakami wokół Baraniej Góry oraz Malinowskiej Skały spora czołówka biegła bardzo długo – bo do ok. 15-go kilometra - razem. Tutaj zaatakowali Piotr Sawicki oraz Oskar Mika. Piotr Biernawski biegł na 3 pozycji, ale zaliczał coraz większą stratę. 30-stopniowy upał, pełne słońce i zmęczenie poprzednimi etapami całkowicie „odcięły prąd” biegacza z Nowego Targu. Na mecie pierwszy pojawił się ponownie Piotr Sawicki, a za nim Oskar. Wbiegający za nim na metę na 3 pozycji Piotrek miał na tym etapie ok. 5 minut straty – po przecięciu linii mety okazało się że Piotr obronił drugie miejsce open i 1 kategorii przed Oskarem o... 17 sekund.

Tekst M. Ogórek, zdj. organizatora

22.07.2014 / 21:48

Być gotowym na więcej

„Cel może wydawać się daleki, ale wystarczy krok, by wejść na ścieżkę prowadzącą do niego” – to jedno z haseł, które widnieje przy wejściu do klubu Hi Fitness w Nowym Targu. W tym miejscu hokeiści Podhala spędzili większą cześć przygotowań do sezonu. Ich „zmorą” był Szymon Wesołowski – instruktor i trener Les Mills. Z zewnątrz to wyglądało na przyjemne zajęcia, ale w rzeczywistości wymagały ciężkiej pracy i wylania hektolitrów potu.

- Nie musisz być najlepszy, by zacząć, ale musisz zacząć, by stać się najlepszym – to kolejne motto, dla tych, którzy tutaj przybywają. Jak je zinterpretujesz? – pytam Szymona Wesołowskiego.

- To jest prosty przekaz. Każdy może zacząć, bo stopień mistrzowski jest celem, który może postawić sobie każdy. Jednak to tylko od Ciebie zależy jak długo będziesz szedł tą drogą. Mistrzostwo można osiągnąć przez ciężką pracę, przez stawianie sobie wyzwań, raz za razem. Jeśli chce się dążyć do niego należy podejmować wyzwania, ryzykować i nie poddawać się, gdy inni odpuszczają, a wtedy stajesz się zwycięzcą. To jest możliwe tylko przez ciężką pracę nad sobą.

Nie możesz być gotowy na wszystko, ale możesz zrobić wszystko, by być gotowym na więcej – to kolejne hasło. Czy hokeiści po twoich zajęciach są już gotowi na wszystko?

- Na pewno gotowi na więcej, ale to „więcej” zależy od każdego z osobna. Zespół musi być poukładany jak klocki. Zawodnicy muszą działać razem. Chodzi o to, żeby nawet najsłabszy z nich był silniejszy niż był wcześniej. Trzeba eliminować słabe punkty, by stać się całością drużyny. Stać się ekipą nie do zatrzymania.

Nie zatrzyma się przed metą?

- Nie zależy to od siły naszych mięśni, ale od siły naszego umysłu i woli walki. O naszej prawdziwej sile nie stanowią mięśnie, kości, ścięgna, stawy, ani to co zjem, lecz to co mamy w sercu. Siła charakteru i wola walki charakteryzuje zwycięzców. Jeśli chłopaki będą mieli w sobie ogień, to gwarantuję, że będą walczyć do końca. Wierzę, że charakteru im nie zabraknie tuż przed metą, kiedy trzeba będzie zrobić ten decydujący krok.

Trenowali na maksa czy z rezerwą? Jakie masz odczucia?

- Dawali z siebie naprawdę wszystko. Efekty ich pracy widać było na podłodze, w postaci hektolitrów potu, które wylali. To jest informacja, że pracowano intensywnie. Zajęcia, które prowadziłem miały zwiększyć nie tylko intensywność ich treningów, ale przede wszystkim wzmocnić ich ciało, zwiększyć dynamikę, szybkość oraz moc ruchu. Dyscyplina sportu jaką uprawiają bazuje na treningu interwałowym, wymagającym dużej mocy w dość krótkich odstępach czasowych. Po kilkunastu sekundach intensywnego wysiłku należy odrobinę zwolnić i złapać wtedy dwa oddechy na to, by za moment ruszyć do przodu ponownie. „HIIT – High Intensity Interval Training”. Trening interwałowy wysokiej intensywności jest najintensywniejszą formą treningu, którą opracowano, pozwalającą osiągnąć maksymalnie szybkie rezultaty w jak najkrótszym czasie.

Pracowałeś z tymi chłopakami także w ubiegłym roku. Widzisz jakąś różnicę?

- Treningi są podobne, o podobnej specyfice jak w zeszłym roku. Widzę postęp w sile, dynamice i przede wszystkim technice. Należy pamiętać, że siła, to nie wszystko. Istotnym elementem jest technika wykonywanego ruchu. To ona decyduje o tym, w jaki sposób wykorzystujemy siłę naszych mięśni.

Ćwiczenia ubarwiasz motywacyjnymi wstawkami. Są wyćwiczone, przygotowywane, czy spontanicznie przychodzą ci do głowy?

- Są myślami, które udało mi się zebrać podczas wszystkich zajęć. Tekstami nieprzygotowywanymi, nieopracowywanymi czy też spisywanymi. Są inspirowane działaniami podopiecznych na moich treningach. Mają za zadanie pobudzić do działania w trakcie jednostki treningowej. Nie tylko motywować, ale odzwierciedlać w jaki sposób trenują i kim mogą się stać, jeśli w siebie uwierzą.

Ci, którzy nie widzieli treningów mogą być zdziwieni i zapytać: po co wyczynowcom potrzebne są takie wygibasy?

- Profesjonale drużyny na przygotowania do sezonu wykładają grube miliony, nie polskich złotych, ale euro i dolarów, by korzystać z takich metod treningowych. Tego typu usługi są w stanie przynieść wymierne korzyści, w postaci wytrzymałości, siły, dynamiki i mocy mięśni. Zawodnicy są w stanie te elementy poprawić, a poprawa w ich przypadku oznacza lepsze rezultaty w treningu i podczas meczów.

Ile czasu trzeba poświęcić, żeby osiągnąć idealną sylwetkę?

- To pewien punkt odniesienia, do którego można dążyć, dla każdego inny, a więc wymagający różnej ilości czasu, a przede wszystkim zaangażowania w ćwiczenia, odżywianie, odpoczynek. Coś takiego jak idealna sylwetka nie ma racji bytu. Są idealne proporcje, ale to tylko teoria, tylko i wyłącznie średnia, statystyka nie mówiąca nic poza liczbą na papierze, która nijak ma się do rzeczywistości. Nie żyjemy w świecie teorii, lecz praktyki, gdzie trening ma uczynić nasze życie lepszym. W kwestii dążenia do ideału każdy z nas powinien mieć swe cele, do których będzie dążył. Jeśli w pewnym momencie stwierdzi, że już je wszystkie osiągnął i wszystko umie, to znaczy, że właśnie zakończył karierę sportowca.

Długo musiałeś ćwiczyć, by dojść do poziomu, który reprezentujesz?

- Moja kariera zaczęła się dziewięć lat temu, a od pięciu stała się intensywniejsza przez to, że pracuję dla dwóch klubów jednocześnie. Jestem trenerem w Hi Fitness w Nowym Targu, a także klubu Fit Nation w Nowym Sączu ponadto szkoleniowcem i prezenterem międzynarodowym u największego producenta programów fitness na świecie, firmie Les Mills. Zajmuję się uświadamianiem ludzi, pokazywaniem jak trening może być przyjemny, a zarazem pożyteczny. Jeśli chodzi o wysiłek fizyczny, to nie powinny być to zwykłe ćwiczenia, ale zdecydowanie coś więcej. To powinno być przeżycie, do którego chcemy wracać. Ma za zadanie zmienić nasze życie i sposób myślenia.

Uprawiałeś kiedyś sport?

- Przez długie lata grałem w piłkę nożną w zespole Podhala. Uprawiałem sztuki walki – karate, taekwondo i jiu-jitsu. Startowałem w zawodach miejskich, rejonowych, okręgowych w sprincie i skoku w dal, bo radziłem sobie w konkurencjach szybkościowych. Rekreacyjnie jeżdżę na snowboardzie od kiedy doznałem skomplikowanego złamania na nartach ;) Dbajmy o swoje ciało i zdrowie bo mamy tylko jedno.

Rozmawiał Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7770[/SPORTOWEPODHALE]

 
22.07.2014 / 21:44

Piłkarze kontra sędziowie

Utarczki piłkarzy z arbitrami to „element walki”. Piłka jest dla twardzieli, a nie dla ułożonych pensjonarek. Kibice chcą emocji, których częścią są scysje zawodników z arbitrami. Skoro sędziowie się mylą, trudno zakładać, że piłkarze będą potulnie poddawać się ich woli.

Piłkarze często w tych scysjach często przegrywają. Trzeba jednak potestować, żeby na arbitrze wywrzeć presję. Tak na wszelki przypadek, a nuż zdenerwowany sędzia za którymś razem zmieni decyzję. Sędziowie te niepisane reguły muszą zaakceptować. Tym bardziej, że w tej walce mają cenny oręż – żółte i czerwone kartki.

- Zawodnicy starali się grać fair, oszczędzać nogi rywala. Było mniej czerwonych kartek niż w latach poprzednich – mówi przewodniczący Wydziału Dyscypliny PPPN, Daniel Siwor. – Kartki były nie za brutalne faule, ale za dyskusje i pyskówki z sędziami, za słowne obrażanie przeciwnika. Z takim zachowaniem powinni walczyć działacze i trenerzy. Piłkarze powinni zajmować się grą, a nie sędziowaniem i obrażaniem ich oraz rywali i kibiców. Zauważyliśmy również poprawę w zachowaniu działaczy i trenerów. Bardzo mało mieliśmy spraw z nieodpowiednim zachowaniem osób funkcyjnych.

Bardziej ostry wobec sędziów jest Maciej Szczęsny. – Sędziowie obrażają się, kiedy im przypominamy, że pełnią funkcję usługową. Mechanik w warsztacie też taką pełni i nie widzi w tym problemu. Arbitrzy też nie są święci.
„Piłka może przejść, przeciwnik nie ma prawa!”- często słychać takie okrzyki, nie tylko z trybun. Stąd też podczas meczu przeciwnika zatrzymuje się różnymi sposobami – podcięciem, kopnięciem, nakładką, łapaniem za koszulkę. Delikwent liczy zapewne na kiepski wzrok arbitra. Wielu piłkarzom ostre wejścia często uchodzą płazem. Ale nie wszystkie. Wtedy do akcji wkracza arbiter i pokazuje żółtą lub czerwoną kartkę. W minionym sezonie w klasie A pokazali 750 żółtych kartoników, wyrzucili z boiska piłkarzy 21 razy. To niestety, wbrew temu co mówi Daniel Siwor, zdecydowanie więcej niż w poprzednim sezonie.

Najwięcej żółtych kartek – 46 – pokazano w 5 kolejce, najmniej – 16 – w 23 serii spotkań. „Czerwień” najczęściej używana była w 5, 9, 13 i 18 kolejce - 2 razy.

Brutale

Największym „brutalem” okazał się Janusz Matkowski z Bystrego, który 10 razy ujrzał żółty kartonik. Jedną „cytrynę” mniej otrzymało sześciu piłkarzy – Krzysztof Sarna (Granit), Marcin Hryc (Przełęcz), Daniel Mikoś i Jakub Zubek (Wiatr), Jan Kuchta i Michał Stasik (Zawrat). Dziewięciu piłkarzy „złapało” osiem „żółtek”, a dwunastu – siedem.
W czerwonych kartach prym wiedli – Arkadiusz Czubernat (Dunajec) i Paweł Mrowca (Skalni), którzy dwa razy zaliczyli bezpośrednio „czerwień”. Raz „ zaszczyt” ten spotkał – Kamila Kucka (Babia Góra), Bartłomieja Waksmundzkiego (Dunajec), Dawida Różyckiego (Jordan), Marcina Talarczyka (Lubań), Dariusza Owsiaka, Szymona Pilcha i Tomasza Zahorę (Orawa), Dawida Chmielaka i Marka Galika (Przełęcz), Bartłomieja Stanka (Skalni), Grzegorza Bobka, Grzegorza Byrnasa i Roberta Słabonia (Wiatr), Bartłomieja Traczyka (Wierchy)Marcina Cudzicha i Jakuba Gutta (Zawrat).
Zespołem najczyściej grającym był Orkan. Piłkarze tego klubu „złapali” 39 żółtych kartek. Na końcu klasyfikacji fair play znaleźli się piłkarze Przełęczy, z dorobkiem 84 punktów za 73 żółte kartki, dwie czerwone i walkowery.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7769[/SPORTOWEPODHALE]

21.07.2014 / 20:23

Kolarstwo górskie. Starty Stefanii Staszel

Nowotarżanka wzięła udział w Akademickich Mistrzostwach Świata oraz Mistrzostwach Polski w kolarstwie górskim.

Akademickie Mistrzostwa Świata. 12-13 lipca, czasówka 12 lipca miejsce 6, 13 lipca wyścig ze startu wspólnego - miejsce 5.

Relacja zawodniczki:
W tym roku w gronie 6 zawodniczek z kadry narodowej miałam zaszczyt reprezentować Polskę podczas 5-tych Akademickich Mistrzostw Świata w kolarskie górskim. Zawody odbyły się w Jeleniej Górze na trasie stworzonej przez Maję Włoszczowską. 12 Lipca został rozegrany wyścig na czas, który polegał na przejechaniu jednej rundy niedzielnej trasy. W tym dniu udało mi się uplasować na 6 pozycji, dzięki czemu mogłam dowiedzieć się jaką formę prezentują zawodniczki. Po tym starcie czułam się bardzo dobrze i dostałam mnóstwo energii na walkę w rywalizacji ze startu wspólnego. W niedziele stając na linii startu myślałam o tym, aby wspiąć się o jedno oczko wyżej niż poprzedniego dnia. Walka była niesamowita, od startu do mety trzeba było dawać z siebie wszystko. Trasa była bardzo ciężka pod względem fizycznym i technicznym, ponadto każda rywalka chciała uzyskać jak najlepszy wynik. Po ciężkiej rywalizacji udało mi się na finiszu wyprzedzić zawodniczkę ze Szwajcarii i tym samym wskoczyć na 5-te miejsce. Ze startu jestem zadowolona, cieszę się, że mogłam brać udział w tak ważnej imprezie.

Mistrzostwa Polski XCO 2014 17-20 lipca

- Od tego sezonu reprezentuję barwy klubu BSA SANTE WHISTLE, dlatego też w tym roku pierwszy raz startowałam w sztafecie drużynowej, które 17 Lipca rozpoczynały rywalizację tegorocznych Mistrzostw Polski. Nasza drużyna pojechała w dwóch składach, jednej udało się zdobyć złoty medal, a mojej niestety szczęście nie dopisało, defekt roweru uniemożliwił walkę o medale. Kolejny dzień to sprinty, jednakże w tym dniu nie czułam się dobrze. Zawody były rozgrywane bardzo późno i podejrzewam, że miała to duży wpływ na moją dyspozycję. Po wolnej sobocie, przyszedł czas na najważniejszy jak dla mnie wyścig XCO. Ten start był dla mnie wielką niewiadomą. Niesamowicie trudna trasa, mnóstwo piachu, kamieni i sztucznie ułożonych skoczni oraz wiele stromych podjazdów. Ponadto temperatura sięgnęła 35 stopni, co nie ułatwiało rywalizacji. Stanęłam na stracie, przeżegnałam się i ruszyłam do boju. Pierwsza pętla była najcięższa, unoszący się kurz, utrudniał swobodne oddychanie. Z początku dziewczyny mocno ruszyły ale na wiedziałam, że to półtora godzinny wyścig i trzeba rozłożyć siły. Już na drugiej pętli wyprzedziłam dwie rywalki i zbliżyłam się do następnych. Pod koniec tej rundy wjechałam już na pozycję medalową, ale niestety miała problemy ze sprzętem i tak przeszło 2,5 rundy jechała bez tylnej przerzutki. Na szczęście radziłam sobie, ręcznie zmieniając biegi i do tej pory w to nie wierząc dojechałam do mety utrzymując 3 pozycję. Jestem bardzo zadowolona, nie spodziewałam się w ogóle, że powalczę o medal, ale teraz wiem-trzeba walczyć do końca i wierzyć w cuda. Dziękuję wszystkim, którzy mi pomagali i dopingowali. Gratulację dla wszystkich, którzy tego dnia przekroczyli linię mety - podsumowuje Stefania Staszel.

opr.s/ zdj. arch. zawodniczki

21.07.2014 / 19:13

Pół życia w krótkich spodenkach

Młodzi Czytelnicy nie mogą pamiętać, że w Nowym Targu nie tylko hokej królował. Nie tylko dyscyplina z hokejem i krążkiem w herbie dostarczała reprezentantów kraju. Również w Gorcach mocna była siatkówka w żeńskim wydaniu. Trzy zawodniczki tego klubu reprezentowały Polskę w mistrzostwach Europy seniorek i juniorek.

Z jedną z nich - Iwoną Urbaniak obecnie Lesner rozmawia Sportowe Podhale.

To były piękne czasy?

- Na pewno.

I zapewne mnóstwo miłych wspomnień. Jak zaczęła się pani przygoda z siatkówką?

- Był taki nauczyciel w-f w nowotarskiej „dwójce”, nazywał się Janusz Denenfeld, który zachęcał dziewczyny mające trochę więcej centymetrów do uprawiania sportu. Jedną z nich byłam ja i dzięki niemu trafiłam do siatkówki. Wtedy zajęcia siatkarskie prowadził Tytus Iwański, dopiero później pieczę nad siatkówką przejął Piotr Pagacz. Grałyśmy w trzeciej lidze, nawet walczyłyśmy w barażach o prawo gry w drugiej lidze. Nie udało się awansować, bo byłyśmy juniorkami. Juniorskie rozgrywki były naszymi głównymi i w tej kategorii odnosiłyśmy sukcesy. W 1987 roku zdobyłyśmy brązowy medal mistrzostw Polski, rok wcześniej zajęłyśmy czwarte miejsce. Przez cztery lata byłam reprezentantką Polski juniorek. Wtedy była komuna, więc na zachód nie było dane mi wyjechać. Najdalej wyjeżdżałyśmy do NRD. Brałam też udział w turnieju przyjaźni w Mongolii. Uczestniczyłam w mistrzostwach Europy w Sofii, gdzie biało – czerwone zajęły szóste miejsce. To było ogromne osiągniecie, bo wtedy dominowały reprezentacje ZSRR i NRD. Właśnie z NRD grałyśmy w grupie i wyszłyśmy z drugiego miejsca. Po zdaniu matury wyjechałam na studia i dostałam się do Kolejarza Katowice. Grałam tam trzy sezony i wyjechałam do Niemiec na kontrakt do zespołu VGA Harksheide Hamburg (I liga). Występowałam wspólnie z długoletnią reprezentantką Polski Anna Rozpiórską. Utrzymałyśmy się w lidze. Ponieważ mój mąż był zawodowym sportowcem, zmieniłam miejsce pobytu w Niemczech, grając w drugiej, a później w trzeciej lidze. Po 15 latach pobytu w Niemczech, w 2005 roku, wróciłam do kraju.

W Nowym Targu odradza się siatkówką, tyle, że w męskim wydaniu.

- Podobno. To raduje moje serce, bo tyle lat byłam związana z siatkówką. Tym bardziej, iż kiedyś w Nowym Targu był klimat dla tej dyscypliny sportu. Gdy grałyśmy hala była pełna. Byłoby fajnie, gdyby siatkówka wróciła do stolicy Podhala. Byłam na pierwszym meczu TS Podhalański. Wielu ludzi przyszło z ciekawości i sentymentu.

Co ma w sobie siatkówka, że tak kibice ją kochają?

- Zdobyła wielką popularność po zmianie przepisów. Ja grałam jeszcze według starych reguł i taki mecz trwał nieraz 5 godzin. To było nudne i niesprzedawalne w mediach. Po zmianie siatkówką zyskała na popularności. Przyszły też sukcesy, a jak się wygrywa i widzi się to w telewizji, to przyciąga kibiców. Wielu nawet nie wie o co chodzi w tej grze, ale przychodzi dla tej atmosfery jaka jest. Jest to jedyny sport zespołowy, który obecnie ma tak liczną widownię, oczywiście oprócz piłki nożnej.

Siatkówka wczoraj i dziś?

- Oj, spora jest różnica. Przede wszystkim są pieniądze. Gdy ja grałam ich nie było. Musiałyśmy wyjeżdżać z kraju, żeby zarobić, a teraz do nas przyjeżdżają. Zawodnik może koncentrować się tylko i wyłącznie na graniu. Nie musi nic innego robić, bo bardzo dobrze zarabia i zabezpiecza przyszłość sobie i swoim najbliższym. To jest zasadnicza różnica. Pełne zawodowstwo. Jak ja grałem, to oficjalnie było amatorstwo, ale większość dziewczyn zatrudniona była w zakładach na etatach. Takie czasy były. Teraz wszystko jest jasne i czytelne. Jak ktoś jest dobry, to gra w dobrym klubie i dobrze zarabia. Jest tak jak kiedyś było na zachodzie.

Trener Andrzej Niemczyk twierdzi, że kobieca siatkówka nie wykorzystała swoich pięciu minut. Kiedyś była na fali, a teraz została zepchnięta na boczny tor przez męską odmianę.

- Męska siatkówka zawsze była popularniejsza, bo jest bardziej widowiskowa. Mężczyźni mocniej atakują, a wbijanie gwoździ w parkiet przyciąga widzów. Kobiety grają delikatniejszą siatkówkę, powiedziałabym miękką. Jak reprezentacja kobiet miała wyniki, to byli też kibice. To zostało zaprzepaszczone z różnych względów. Uważam, że troszkę personalnych. Złe były posunięcia w doborze trenerów. Ale nie mnie to oceniać.

Rozmawiał Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7767[/SPORTOWEPODHALE]

 
21.07.2014 / 19:09

Mundial na raty

Na raty rozgrywana jest 1/8 finału nowotarskiego Mundialu. Wpływ na to ma aura, nieprzychylana futbolistom. Nie spełniło się nawet powiedzenie „do trzech razy sztuka”. Dopiero za czwartym podejściem uda się organizatorom skompletować ćwierćfinałowe pary.

Dzisiaj, w trzecim podejściu, do zespołów PDM Team, Siejących Popłoch, Waksmundu Miground i TS Patroni, dołączyły dwie ekipy – De Lux i Unihoc Gazda. Ostatni ćwierćfinalista wyłoniony zostanie w tygodniu, najprawdopodobniej w środę lub czwartek z meczu Spajki Szaflary – VIVA Spajki.

W niedzielnych spotkaniach emocji nie było zbyt wiele. Zespół Unihoc Gazda nie dał najmniejszych szans Bad Boys. – Mecz bez historii. Unihokeiści rozjechali rywala – skomentował krótko i dosadnie, Jan Buczek.

W drugim meczu było ciut więcej emocji. Kopace po przerwie prowadzili 3:2, a potem nie wykorzystali karnego przy stanie 3:4. De Lux dorzucił dwa trafienia i pewnie awansował.

Unihoc Gazda – Bad Boys 10:2
Bramki: Gotkiewicz 3, Augustyn 2, Dziedzic 2, Misiura, Bełtowski, Wronka – K. Leja, P. Leja.
De Lux- FC Kopace 6:3
Bramki: Joniak 2. Gogola 2, Czajkowski 2 – Sojka, Kalata, Chowaniec.
Mecz 1/8 finału rozegrane wcześniej
KDRK – Miground Ostrowsko 5:6
Bramki: Lubiński 3, Rusnak, Czapp – Młynarczyk 5, B. Waksmundzki.
Lux Dach – TS Patroni 4:4 karne 1:3
Bramki: M. Mastalski, Karpiel, B. Szewczyk, M. Sulka – D. Antolak 2, R. Antolak, Bobek.
NT – Waksmund 1:2
Bramki: Stanczak – Kwak, Dudzik.
Boltn – PDM Team 2:3 po dogrywce
Bramki: Gał, Sroka – Widurski 2, Chudoba.
Electro – Siejący Popłoch 3:7
Bramki: Czubernat 2, Sarna – Nowak 2, Puławski 2, Kucek 2, Dutkiewicz.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7[/SPORTOWEPODHALE]

 
21.07.2014 / 19:07

Czy zimą, czy latem…

Dla dwukrotnego złotego medalisty z Soczi, Kamila Stocha nie sprawia różnicy czy skacze na śniegu czy na igelicie. I tu, i tu jest zawsze najlepszy.

Wygrał mistrzostwo kraju na igelicie w Wiśle, chociaż początkowo zanosiło się, że nie wygra konkursu. W serii próbnej o wiele lepiej od niego zaprezentował się Piotr Żyła. W konkursie dominował już nasz „złoty” z Soczi. W obu próbach oddał najdłuższe skoki – 134,5 i 135 metrów. Nimi znokautował rywali.

- Cieszę się, że dzisiaj oddałem dwa najdłuższe skoki. To dobry prognostyk przed Grand Prix i zwieńczenie tygodniowej pracy – mówi zwycięzca. – Dla mnie nie ma nieważnych konkursów. Do wszystkich podchodzę z taką samą motywacją i zaangażowaniem. Wkładam tyle samo serca w każdy skok. Teraz można spokojnie pracować, bo jest baza.
W drużynówce Stoch równie ładnie i daleko skakał, ale to wystarczyło tylko na brązowy medal. Koledzy nie mieli już tak dalekich i stylowych skoków.

W drugim dniu Piotr Żyła przeskoczył skocznię, ale skoku nie ustał. Również dzień wcześniej nie powtórzył z serii próbnej dalekiej odległości. Tak się tłumaczył: - W końcówce zamiast spaść, to pociągnęło mnie do góry. Już odpuszczałem, żeby wylądować i dlatego wylądowałem na plecach. Na szczęście nic się nie stało. Były to pierwsze zawody po długiej przerwie i jak zawsze za bardzo chciałem. A wtedy się spinam. Próby nie były płynne i zabrakło odległości. Jestem jednak pozytywnie nastawiony przed Letnią Grand Prix. Żałuję, że mój klub zakończył rywalizację na czwartym miejscu.

Tuż za podium znalazł się olimpijczyk Maciej Kot. - Medalu nie ma, ale patrząc na to, co działo się w ostatnich tygodniach, to czwarte miejsce jest OK. Skoki były znacznie lepsze niż na treningach - powiedział. - Pokazałem, że w zawodach jestem w stanie skakać dużo lepiej, psychika nadal jest mocna i to mnie cieszy.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7768[/SPORTOWEPODHALE]

 
21.07.2014 / 10:55

Kolarstwo górskie. Cztery medale

To był dzień góralek w kolejnym dniu mistrzostw Polski w kolarstwie górskim. W Żerkowie w wyścigach ze startu wspólnego wywalczyły cztery medale.

Najcenniejszy padł łupem Moniki Żur, wychowanki Lubonia Skomielna Biała. Reprezentantka Polski obroniła mistrzowskie berło w kategorii U 23. W tejże grupie wiekowej na najniższym stopniu podium stanęła Stefania Staszel.

W elicie Maja Włoszczowska potwierdziła prymat w kraju. O niespełna minutę wyprzedziła Katarzynę Solus-Miśkowicz, która rok temu również zdobyła srebrny medal. Za nią finiszowała Paula Gorycka wychowanka Sprintu Jordanów. Uczestnicy mistrzostw rywalizowali w bardzo trudnych, wręcz ekstremalnych warunkach pogodowych. Temperatura w niedzielne popołudnie dochodziła nawet do 40 stopni. W najmłodszych kategoriach zdarzały się przypadki omdleń.
Najlepsza w Polsce specjalistka kolarstwa górskiego swój tytuł zadedykowała zmarłemu tragicznie w marcu wybitnemu zawodnikowi Markowi Galińskiemu. Kadrowicze rozpoczynają już przygotowania do mistrzostw świata, które na początku września odbędą się w norweskim Lillehammer.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7765[/SPORTOWEPODHALE]

 
20.07.2014 / 22:24

Kolarstwo górskie. Srebrna Żur

Wychowanka Lubonia Skomielna Biała, Monika Żur wywalczyła srebrny medal w sprincie w mistrzostwach Polski w kolarstwie górskim.

W Środzie Wielkopolskiej, gdzie rozgrywano czempionat, doszło do kilku zaskakujących rozstrzygnięć i zmiany na najwyższym stopniu podium. Ale tak to już jest w tej szybkościowej konkurencji, gdzie czwórka kolarzy walczy ramię w ramię na maksymalnych obrotach, w dodatku na ulicach miasta. Doszło do upadków. Wśród poszkodowanych byli - Piotr Kurczab i Patryk Adamkiewicz. Pecha miał również obrońca tytułu Borys Góral, który w finale zerwał łańcuch i do mety dotarł piechotą. Wykorzystali to zawodnicy grupy zawodowej JBG-2 zajmując dwa pierwsze miejsca. Mistrzem Polski został Piotr Brzózka, a wicemistrzem Tomasz Drożdż. Brązowy medal wywalczył Tomasz Dygacz.

Wśród kobiet triumfowała Ola Dawidowicz, która wygrała bój z Moniką Żur. Na trzeciej pozycji finiszowała Elżbieta Figura.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7763[/SPORTOWEPODHALE]

 
20.07.2014 / 22:15

Piłka nożna. Szaflary zostają!

Jak nas poinformował prezes PPPN, Jan Kowalczyk, drużyna z Szaflar utrzymała się w piątej lidze. To rezultat przyznania walkoweru za mecz z drużyną ULKS Korzenna (na boisku 1:2).

Szaflarzanie długo walczyli o to, by OZPN w Nowym Sączu pozytywnie rozpatrzył ich wniosek, bowiem w zespole przeciwnika wystąpił nieuprawniony gracz. Początkowo WG OZPN odrzucił odwołanie, uzasadniając, iż zostało późno złożone. Motywował, iż klub z Szaflar nie dotrzymał terminu 48 godzin na złożenie protestu. Poszkodowani odwołali się od tej decyzji do MZPN w Krakowie, który po analizie dokumentów zwrócił je do Nowego Sącza w celu ponownego rozpatrzenia sprawy. Właściwy organ ponowni rozpatrzył sprawę i przyznał rację szaflarzanom. Te trzy punkty odzyskane walkowerem pozwoliły drużynie z Szaflar wydostać się ze strefy spadkowej. Ostatecznie piłkarze z Szaflar sklasyfikowani zostali na dziesiątym miejscu.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7761[/SPORTOWEPODHALE]

 
20.07.2014 / 22:13

Podhalańczycy bez medalu

W Wiśle na skoczni oraz w biegu na nartorolkach rywalizowali kombinatorzy norwescy o tytuł letniego mistrzostwa Polski w tej dyscyplinie. „Letnie” mistrzostwo kraju obronił Paweł Słowiok (AZS AWF Katowice), który w biegu odrobił stratę 41 sekund po skokach. Kombinatorzy z Podhala poza podium.

Na skoczni najlepiej spisał się Mateusz Wantulok (AZS Katowice). Poszybował na odległość 127 metrów i prowadził z notą 120 pkt. Wyprzedził kolegę klubowego Szczepana Kupczaka o 7, 2 pkt. Oddał skok o długości 119,5 m. Słowiok był trzeci (117,5 m/109,8 pkt). Na czwartym miejscu plasował się Jan Łowisz (AZS Zakopane) - 116,5 m/107,3 pkt, a na piątym Krystian Karpiel (Wisła Zakopane) - 111,5 m/98,3 pkt.

Przeliczając to na czasy, to Słowiok tracił 41 sekund do lidera. To spora strata, ale kombinator z Katowic 10 kilometrową trasę pokonywał rewelacyjnie. Na mecie zameldował się po 20minutach i 11 sekundach. Stoczył niezwykle porywający pojedynek w Wantulokiem i wygrał go o 4,6 sekundy! Trzecie miejsce zajął Szczepan Kupczak (piąty w biegu), czwartą lokatę utrzymał Łowisz (szósty w biegu), a Karpiel (uzyskał 15 czas w biegu) i spadł na ósme miejsce. Na piąte miejsce wskoczył ósmy po skokach Wojciech Marusarz (AZS Zakopane), który miał drugi czas w biegu.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7764[/SPORTOWEPODHALE]

 
20.07.2014 / 22:10

AZS Zakopane mistrzem Polski

AZS Zakopane zdobył drużynowy tytuł letniego mistrza Polski w skokach narciarskich. Wyśmienicie spisał się Kamil Stoch, który wczoraj wywalczył tytuł mistrzowski w konkursie indywidualnym.

Mimo świetnej postawy swojego lidera, jego klub – WKS Zakopane - nie zdoła wspiąć się na najwyższy stopień podium. Razem z kolegami wywalczył brązowy medal. W pierwszej serii mogliśmy obejrzeć rekordowy, ale nieustany lot Piotra Żyły. Poszybował na 140 metr, ale lądownie zakończone zostało podpórką. Indywidualny triumfator z soboty - Kamil Stoch, wylądował na 136 metrze, co było najdłuższym ustanym skokiem pierwszej serii. Bardzo dobrze wypadł także Stefan Hula. 28-latek liczył 132 metry.

Złoto powędrowało do zespołu AZS-u Zakopane, w składzie - Grzegorz Miętus, Krzysztof Miętus, Andrzej Zapotoczny oraz Maciej Kot. Srebro zdobyli skoczkowie reprezentujący TS Wisłę Zakopane ( Andrzej Gąsienica, Dawid Jarząbek, Klemens Murańka oraz Dawid Kubacki). Skład podium uzupełniła ekipa WKS-u Zakopane - Marcin Budz, Stefan Hula, Jan Ziobro i Kamil Stoch.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7762[/SPORTOWEPODHALE]

 
20.07.2014 / 12:37

Dwa złota Solus Miśkowicz

Doskonale zaprezentowała się, pochodząca z Bukowiny Tatrzańskiej, Katarzyna Solus Miśkowicz podczas Akademickich Mistrzostwach Świata w MTB. Do srebrnego medalu z szosy dorzuciła dwa krążki z najszlachetniejszego kruszcu.

Pierwszy złoty krążek wywalczyła w jeździe indywidualnej na czas, na malowniczej trasie, ale trudnej technicznie. Przed wyścigiem mówiło się, że murowaną faworytką wydaję się być Katarzyna Solus Miśkowicz. Reprezentantka Wszechnicy Świętokrzyskiej dobrą dyspozycją potwierdziła w wyścigu szosowym, w którym zdobyła srebro. Kasia nie zawiodła oczekiwań kibiców i zwyciężyła z bardzo dobrym czasem 15:08:01. 22 sekundy po Polce na mecie zameldowała się Węgierka Barbara Benko, trzecia była Szwajcarka Marine Groccia z czasem o 49 sekund gorszym od zwyciężczyni.
Drugie złoto Kasia wywalczyła w wyścigu ze startu wspólnego. Nie dała szans rywalkom.

- Początek bardzo nerwowy i trudny, gdyż odczuwałam skutki wcześniejszych startów – mówi triumfatorka. - Rywalki podyktowały mocne tempo i obawiałam się, że jeśli takie tempo się utrzyma, to będzie mi bardzo ciężko. Gdy tylko Węgierka popełniła błąd, to jej uciekłam i starałam się zrobić jak największą przewagę. Tak by mieć sekundy zapasu, gdyby zabrakło mi sił.

Obawy były płonne. Zawodniczce z Bukowiny Tatrzańskiej nie zabrakło sił i zwyciężyła z dużą przewagą (2:20,34 min) nad drugą Węgierką.

- Jestem bardzo zadowolona. Nie ukrywam, że liczyłam na medale w MTB, a do tego udało się dorzucić kolejny na szosie. Jestem bardzo szczęśliwa – mówiła uśmiechnięta Polka.
Na piątej pozycji wyścig ukończyła Stefania Staszel.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7759[/SPORTOWEPODHALE]

 
20.07.2014 / 12:36

Dobry występ Lubonia

Od wyścigu sztafet rozpoczęły się w Środzie Wielkopolskiej mistrzostwa Polski w kolarstwie górskim. Podobnie jak przed rokiem, złote medale wywalczył Sante BSA Whistle Team, w składzie z Adrianem Siarką.

Organizatorzy zadbali o widowiskowość i dlatego trasa miała miejski charakter. Zadbali też o sztuczne przeszkody. Dużym wzmocnieniem zespołu mistrzowskiego okazał się Dariusz Batek, który przyprowadził sztafetę na pierwszym miejscu. 36 sekund później na mecie pojawił się Marceli Bogusławski z Integral Collections LKK LUKS Sławno. Brązowy medal wywalczyli kolarze z KKW Jama Wałbrzych.

Bardzo dobry występ zaliczył Luboń Skomielna Biała. Ekipa - Bartosz Dziadkowiec, Jakub Surówka, Agnieszka Bal i Tomasz Bal- pokonała trasę w 42 min. i 26 sekund. Triumfatorzy przebyli na metę po 39 minutach i 49 sekundach.
W drugim zespole Sante BSA Whistle Team jechała Stefania Staszel. Jej ekipa straciła do Lubonia 27 sekund i uplasowała się na ósmym miejscu.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7758[/SPORTOWEPODHALE]

 
20.07.2014 / 12:35

Stoch deklasuje

Wszyscy najlepsi polscy skoczkowie stanęli na starcie Letnich Mistrzostw Polski. O tytuły mistrza kraju walczyło 56 skoczków na skoczni w Wiśle-Malince. Tytułu indywidualnego mistrza kraju nie obronił Jan Ziobro.

Miano najlepszego zawodnika w kraju na „letniej” skoczni wywalczył dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi, Kamil Stoch. Zdeklasował rywali. Skoki na odległość 134,5 oraz 135 metrów dały mu drugi w karierze tytuł letniego mistrza kraju.
Stoch w pierwszej serii znokautował rywali. 5,5 metra krócej wylądował Piotr Żyła i zajmował drugie miejsce. Wiślanin w serii próbnej oddał najdłuższy skok. Na „pudle” po pierwszym soku był Stefan Hula (126 m). A za nimi byli: Jakub Wolny (126,5 m), Maciej Kot (125,5 m) oraz Dawid Kubacki (125,5 m).

W serii finałowej pierwsza dwójka nie uległa zmianie, poza tym, iż przewaga Stocha się powiększyła. Natomiast brązowy medal wywalczył Jakub Wolny, aktualny mistrz świata juniorów.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7760[/SPORTOWEPODHALE]

20.07.2014 / 09:19

Piłka nożna. 80 minut bez różnicy (zdjęcia)

- Zadowolony jestem z gry chłopaków, bo do 80 minuty grali dobrze, odpowiedzialnie i momentami dorównywali wiślakom. Był to dobry i pożyteczny sparing, który powinien procentować w lidze - twierdzi trener NKP Podhale, Marek Żołądź.

Jego „kamanda” rozegrała dobre spotkanie w rezerwami Wisły Kraków. W krakowskim zespole byli gracze, którzy grali lub pretendują do występów w ekstraklasie. Przez 80 minut nie było tego widać na boisku. Nowotarżanie toczyli wyrównany pojedynek i mieli też swoje sytuacje. Nie wykorzystali, a cierpliwość wiślaków w końcówce, gdy trener Podhala puścił w bój młodzież, do tego na nie swoich pozycjach, przyniosła efekt w postaci dwóch goli.

W wiślackim zespole mieliśmy podhalański akcent. W barwach tego klubu występuje Jakub Dziubas z Białki Tatrzańskiej, który nie tak dawno zdobył z wiślakami tytuł mistrza Polski juniorów.

NKP Podhale Nowy Targ – Wisła II Kraków 0:2 (0:0)
0:1 Gulczyński 80
0:2 Kujawa 88

Tekst Stefan Leśniowski, zdj. Mateusz Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7757[/SPORTOWEPODHALE]

19.07.2014 / 18:44

Skończyła się zabawa

- Nad elementami wydolnościowymi najmocniej pracowaliśmy w okresie przygotowań. Z Markiem Rączką opracowaliśmy cykl i zakres przygotowań – mówił po pierwszym starcie w superenduro Oskar Kaczmarczyk. Dla wielu było to zaskoczenie, bo dotychczas wszyscy „Rączesa” kojarzyli z hokejem. Poszliśmy tym tropem, by dowiedzieć się czegoś więcej.

- Znam tatę Oskara i stąd nasz kontakt. Głównym inspiratorem współpracy był jednak Zdzisiek Zaręba – wyjawia Marek Rączka. – Zobaczyli w Oskarze, że ma duży potencjał w młodzikach i chcieli przełożyć go na seniorskie starty w trialu i juniorskie w superenduro. Skończyła się dla niego zabawa z motocyklem, trzeba było pomyśleć o fizycznym przygotowaniu, bo starty z seniorami, to już nie przelewki. Zaś w superenduro to 8 minut wysiłku, dużo dla nieprzygotowanego zawodnika. Jeśli myśli się o dobrych lokatach, to trzeba być świetnie przygotowanym fizycznie do zawodów.

- Padło na ciebie.

- Rzeczywiście padło na mnie, bo mam już doświadczenie w przygotowywaniu sportowców z różnych dyscyplin sportu. Prowadziłem tenisistkę Pole Batkiewicz, która obecnie przebywa w Hiszpanii. Miałem jeszcze kilka treningów personalnych. Skończyłem AWF, ale staram się nie stać w miejscu, dokształcać się, bo w każdej dyscyplinie trzeba dbać o inne partie mięśniowe. Inny jest cykl przygotowań. Dla mnie praca z Oskarem to nowa przygoda, nowe wyzwanie. Staram się nie tylko być przy hokeju.

- Zacząłeś pracę z Oskarem tak na nos?

- No nie panie Stefanie, jestem poważnym człowiekiem. Zaczęliśmy od badań z zaprzyjaźnionym ze mną profesorem Tomaszem Gabrysiem z krakowskiej AWF. Wiele spraw zbadałem i skonsultowałem z fizjologiem oraz wspominanym profesorem. Określiliśmy wytrzymałość Oskara, próg tlenowy. Okazało się, że Oskar musi mocno poprawić wytrzymałość. W ważnych momentach, gdy steruje motocyklem, brakuje mu tlenu. Motocykl w końcu coś waży. Od 2,5 miesiąca mocno nad tym pracujemy. Głównie nad wytrzymałością mięśniową, wydolnością, żeby podnieść mu progi i siłę. Mamy siłownię obwodową, stacje, zajęcia podobne do Body Pump, ale zmodyfikowane do innych partii mięśni, które pracują podczas jazdy. Robimy również wytrzymałość biegową.

Rozmawiał Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7754[/SPORTOWEPODHALE]

 
19.07.2014 / 18:41

Skuteczna broń

Z raportów mistrzostw świata w piłce nożnej wynika, że sukces w wielkich imprezach coraz bardziej zależy od skuteczności przy stałych fragmentach. Jeszcze nie tak dawno normą było dwadzieścia procent skuteczności po rogach, wolnych i karnych. Teraz jest to ponad 30%. Przy tak wyrównanym przygotowaniu fizycznym i mentalnym mamy niuans, który odgrywa wielkie znaczenie. Czy również w podhalańskiej klasie A?

- Stałe fragmenty gry są ważnym elementem, a dla niektórych atutem – mówi ekspert Sportowego Podhala, Ryszard Darlewski. – W naszej lidze można było dopatrzyć się dobrych wykonawców stałych fragmentów gry, czy też rozwiązań drużynowych. Na wąskich boiskach trudno jest się przebić przez strefę obronną, trzeba więc szukać innych rozwiązań. Dużym atutem są wolne, dośrodkowania z rzutów rożnych czy wyrzuty z autu. Po wyrzutach z autów padło 9 goli. W tym elemencie najlepsi byli tylmanowianie ( 4 gole), którzy wykorzystywali atut swojego boiska. Rzuty rożne to domena wysokich i tych, którzy potrafią walczyć o piłkę w powietrzu. Wszyscy wiedzą co to znaczy centra na Możdżenia z Raby Wyżnej. Ten mimo asysty obrońcy potrafi celnie uderzyć z główki. Tupta z Wierchów również robi różnicę pod bramką przeciwnika, ale później musi szybko wracać na obronę. Ciekawy wariant zaprezentował Jordan, tzw. „szarańczy”, ale nie do końca dopracowany, bo nie przynosił bramkowych efektów.

Babia Góra i Jarmuta to zespoły, które strzeliły najwięcej goli po stałych fragmentach. 20 razy trafiali do bramek przeciwnika. Lipniczanie zdobyli po cztery gole z wolnych bezpośrednich i pośrednich, dziewięć z karnych, trzy po dośrodkowaniach z rzutu rożnego. Jarmuta był świetna w wolnych – 13 goli, w tym 9 bezpośrednio. Pięć razy trafiali z „wapna”, a dwa razy po centrach z rzutu rożnego.

Najsłabszym teamem wykonującym stałe fragmenty gry była drużyna z Łopusznej. Zaledwie dwa gole zdobyła!.
Najwięcej goli bezpośrednio z wolnego – 6 – zdobył Grzegorz Borucki (Jarmuta). To gracz, na którego trzeba było uważać. Uderzał soczyście i do tego z dużą precyzją. Również jego dośrodkowania z wolnych czy z rogu były dokładne i koledzy zamieniali na bramki. Stąd aż 13 asyst.

- Każdy zespół ma stałych wykonawców stałych fragmentów gry – twierdzi Ryszard Darlewski. – Bez wątpienia specjalistą w naszej lidze był Borucki oraz Zachara z Wierchów. Piłkarz Jarmuty zasłynął z dokładnych i bardzo mocnych strzałów z dystansu. Jego wolne były wykonywane perfekcyjnie, a gole przedniej urody. Jeśli bramkarz obronił, to wobec dobitek kolegów był bezradny. Także idealne dośrodkowania koledzy z drużyny zamieniali na bramki lub nimi pachniało. Wiele zespołów coraz częściej stosuje mocne dokręcane do wewnątrz dośrodkowania na drugi słupek, co często kończyło się golami.

W przypadku stałych fragmentów liczy się również to, by znaleźć skuteczny sposób na obronę przed nimi. Najlepsze pod tym względem były zespoły Jarmuty i Bystrego. Najwięcej goli ze stałych fragmentów traciły najsłabsze zespoły – Przełęcz i Dunajec. Najskuteczniejsi z wolnych bezpośrednich

1. Grzegorz Borucki (Jarmuta) – 6 goli
2. Marcin Król (Skalni) - 4
3. Tomasz Lach (Babia Góra) - 3.

Stefan Leśniowski

 
19.07.2014 / 18:40

"Dzień konia" Młynarczyka

W nowotarskim Mundialu wyłoniono kolejnych ćwierćfinalistów. Do zespołów PDM Team, Siejących Popłoch i Waksmundu dołączyły dwa kolejne – Miground i TS Patroni.

Zespół z Ostrowska awans zawdzięcza Młynarczykowi. Były król strzelców klasy A aż pięć razy lokował piłkę w bramce KDRK. – Co strzelił to wpadło. Miał „dzień konia” – skomentował arbiter, Jan Buczek.

Starał mu się dorównać w strzeleckiej potencji Lubiński, ale tylko zaliczył hat tricka. To było za mało, by wyeliminować Ostrowsko, które prowadziło już 6:2 i na własne życzenie doprowadziło do emocjonującej końcówki.

Drugi mecz również dostarczył mnóstwo emocji, chociaż początek tego nie zwiastował. Otóż Lux Dach prowadził już 3:0, potem jeszcze 4:2. Im jednak bliżej było końca meczu tym coraz bardziej do głosu dochodziła młodzież z TS Patroni. – Mocno przycisnęli – zauważył Jan Buczek. I stało się! Na niespełna minutę przed końcem regulaminowego czasu Patroni doprowadzili do wyrównania. Do wyłonienia ćwierćfinalisty potrzeba było zarządzić rzuty karne. Te lepiej egzekwowali Patroni.

KDRK – Miground Ostrowsko 5:6
Bramki: Lubiński 3, Rusnak, Czapp – Młynarczyk 5, B. Waksmundzki.

Lux Dach – TS Patroni 4:4 karne 1:3
Bramki: M. Mastalski, Karpiel, B. Szewczyk, M. Sulka – D. Antolak 2, R. Antolak, Bobek.

Stefan Leśniowski
[SPORTOWEPODHALE]index.php?s=tekst&id=7756[/SPORTOWEPODHALE]

Wiadmości z kraju